Ukryte małżeństwo: On błaga o drugą szansę

Pobierz <Ukryte małżeństwo: On błaga o ...> za darmo!

POBIERZ

Rozdział 14

William nie miał pojęcia, jak długo tkwił w tej samej pozycji, zanim powoli rozluźnił palce Elsie.

Poruszyła się lekko, marszcząc brwi, i wymamrotała:

— William, możemy się nie rozstawać… proszę?

Cisza w aucie rozciągnęła się o ułamek sekundy.

W piersi Williama coś się ścisnęło — a potem nagle puściło, jakby ktoś odkręcił kurek z napięciem.

Gwałtownie opuścił głowę, wbijając w nią wzrok, i w tej chwili w jego sercu zapaliła się iskierka nadziei.

Oddech mu się urwał, a głos miał lekko zachrypnięty, gdy zapytał ostrożnie:

— Co ty właśnie powiedziałaś?

Ale Elsie nie odpowiedziała. Jej długie rzęsy, mokre od łez, drżały ledwie zauważalnie.

William przełknął ślinę, po czym nacisnął ponownie, tym razem bardziej natarczywie:

— Powiedz mi… kim ja jestem?

Dziewczyna w jego ramionach powoli otworzyła zamglone, pełne łez oczy i wpatrywała się w niego przez kilka sekund. Potem, szeptem, wypowiedziała jego imię.

— William…

Nie Liam — William.

Nie zdążył nawet pomyśleć, czy to tylko pijackie majaczenie. Bo w następnej sekundzie Elsie uniosła lekko brodę, dokładnie tak jak trzy lata temu, tamtej chaotycznej nocy — spięta, niepewna, a jednak przysuwająca się bliżej.

Między nimi zawisła mieszanka alkoholu i jej znajomego zapachu lilii, oplatając mu gardło i muskając delikatnie usta.

W tej jednej sekundzie samokontrola Williama rozsypała się w drobny mak.

Trzy lata tłumionych emocji wybuchły naraz. Pochylił się i ją pocałował — łapczywie, desperacko, jakby trzymał się tej kruchej nadziei ostatnimi siłami.

Nie przestał, dopóki nie wydała cichego jęku i nie rozpłynęła się w jego ramionach — wtedy dopiero nagle otrzeźwiał.

W przygaszonym świetle wyciągnął rękę i przesunął palcami po jej rozpalonym policzku. W środku miał totalny bałagan.

Nie wiedział, co znaczy ta pijana bliskość — ale jedno było pewne: tym razem nie zamierzał jej puścić.

Nastał poranek.

Elsie obudziła się z pulsującym bólem głowy.

Przyciskając palce do skroni, uświadomiła sobie, że nie pamięta, co stało się po tym, jak zaczęła pić. Wspomnienia urwały się jak nożem uciął.

Pamiętała tylko ten dziwny sen — o tym, jak tamtej nocy odurzyła Williama, a potem całowali się tak, jakby nie chcieli przestać…

Policzki zapłonęły jej żywą czerwienią. Odruchowo szarpnęła za górę od piżamy.

Chwileczkę. Przecież piła w barze… Jakim cudem znalazła się w domu?

Właśnie miała zejść na dół i zapytać Lisę Smith, co się wydarzyło, kiedy jej telefon zabrzęczał.

Wiadomość od Williama: [Muszę z tobą porozmawiać. Spotkajmy się, kiedy odpoczniesz.]

Wpatrywała się w ekran dłuższą chwilę, a serce podskoczyło jej do gardła.

Jakoś tak… myśli od razu uciekły jej do wczorajszego wieczoru.

W Harding Group.

Eric wahał się, zanim w końcu się odezwał, ostrożnie wyciągając dokumenty.

— Panie Harding, jest pan pewien, że chce pan zrezygnować z powiernictwa? Gdy pan podpisze, ten spadek po panu Thomasie będzie poza zasięgiem — nawet jeśli dojdzie do rozwodu.

William nawet nie podniósł wzroku, przewracając kartki.

— A kto powiedział, że ja się rozwodzę?

Tym razem chciał spróbować z Elsie na serio. Dać im prawdziwą szansę.

Eric znieruchomiał. William przyszedł dziś rano w zaskakująco dobrym humorze, a nawet zwykle sztywny dział sekretariatu wyglądał, jakby pierwszy raz od dawna odetchnął — szeptali coś za jego plecami, snując domysły.

Kto by pomyślał… nie dość, że rezygnuje ze spadku, to jeszcze nie zamierza odchodzić od Elsie.

Dość odjechane, biorąc pod uwagę, że dwa dni temu mieli potężną awanturę.

— Dobrze — Eric skinął głową i wyszedł.

Nie minęły nawet dwie minuty, a wpadł z powrotem do gabinetu.

— Panie Harding, jest źle — panna Howard właśnie wrzuciła do sieci nagranie, oskarżając pańską żonę, że rozbiła waszą dwójkę! Cały internet huczy. Wszyscy się na nią rzucili. Jest dużo gorzej niż wczoraj z tym, co pisali o Grace!

Twarz Williama stężała z chłodu. Szybko kliknął w klip audio, który przysłał mu Eric.

Po kilku sekundach z głośnika popłynął spokojny głos Elsie:

— Między nami nigdy nie będzie prawdziwej miłości…

Wyraz twarzy Williama całkiem zamarł.

W następnej sekundzie — trzask.

Rzucił telefonem przez pokój. Uderzył w narożną ścianę z głośnym hukiem, a kawałki rozprysnęły się na wszystkie strony.

Wyskoczył na równe nogi, z ciężkim oddechem i klatką piersiową unoszącą się jak miech — wściekłość w jego oczach była niemal namacalna, jakby mogła parzyć.

Eric otworzył usta, próbując go uspokoić.

William chwycił plik świeżo podpisanych dokumentów i cisnął nimi przez pokój.

Zahaczyły o krawędź szklanego elementu na biurku, a ten runął na podłogę z ostrym trzaskiem. Drobne odłamki poleciały na wszystkie strony, w jednej chwili zamieniając gabinet w totalny chaos.

Jego pierś unosiła się i opadała ciężko, a na czole nabrzmiały mu żyły z czystej złości.

Myślał, że wczorajsza noc może być przełomem. Ale wygląda na to, że… ona nigdy nic do niego nie czuła.

— Panie Harding…

Eric ledwo odważał się oddychać, ale i tak musiał zapytać:

— Czy mamy wydać jakieś oświadczenie dla mediów?

— To mi powiedz — parsknął William lodowato, rzucając mu spojrzenie ostre jak brzytwa, takie, co mrozi do kości. W jego oczach nie było ani odrobiny ciepła.

Eric momentalnie spocił się jak mysz pod miotłą. — …

Tymczasem Elsie wpatrywała się bezmyślnie w wiadomość od Williama na ekranie telefonu, kiedy nagle zadzwoniła Olivia.

W jej głosie było wszystko naraz: nerwy i ogień.

— Elsie! Wchodź na Twittera, już! Mówiłam ci, że Grace coś knuje, jak wczoraj nagle zaczęła przepraszać! Ona cię właśnie wkręca i wbija nóż w plecy!

— Co?

Elsie szybko otworzyła Twittera. Ładowało się wieki, aż w końcu strona zacięła się i ruszyła.

#ElsieClarkeManipulativeBitch i #ElsieDruggedHimForMarriage już były na szczycie trendów. Komentarze ociekały nienawiścią.

„To ona go odurzyła, żeby ukraść ślub Grace? I jeszcze montowała filmiki, żeby Grace linczowali w necie? Trzy policzki? Za mało!”

„Czekaj — to ten William z Harding Group? Gdyby mi ktoś sprzątnął sprzed nosa narzeczonego, to bym lał kwasem, a nie policzkował!”

„Kontrakt Grace jest z Central Entertainment Williama. Wygląda, jakby odgrzewali stary romans.”

„Mają się rozwieść za dziesięć dni, nie? Odliczam!”

Elsie patrzyła na falę obrzydliwych komentarzy i miała wrażenie, że ziemia kręci się jej pod stopami.

Cała zrobiła się lodowata. Ledwo trzymała telefon.

I wtedy nagle, w czasie rzeczywistym, wystrzelił nowy trend—

#WilliamHardingZabieraGłos

Z drżącą ręką kliknęła.

Tweet. Zdjęcie. Podpis: „Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Nie rozsiewajcie plotek.”

To było zdjęcie jej śpiącej twarzy. Trochę rozmazane, zrobione z bliska. Ale wyraźnie było widać delikatną, wciąż nie do końca znikniętą opuchliznę na jej policzku.

Elsie znieruchomiała. To zdjęcie…

W tym samym czasie Olivia zadzwoniła znowu, praktycznie wrzeszcząc:

— Elsie! Nowy trend! William serio wrzucił fotę, jak śpisz, żeby cię bronić?!

— Kiedy wy znowu zrobiliście się tacy słodcy jak gołąbki? Nie mów mi, że po wszystkich moich mowach o rozstaniu skończę przy was przy stole prezydialnym!

Elsie cicho jej przypomniała:

— …Jesteśmy małżeństwem od trzech lat.

Olivia prychnęła, po czym natychmiast zrobiła się podejrzliwa:

— Albo po prostu chce przyciszyć temat, bo akcje Harding Group lecą na łeb na szyję, i wygrzebał jakieś stare zdjęcie, żeby udawać.

Elsie pokręciła głową.

— Nie.

Podniosła wzrok na swoje odbicie w lustrze.

— Co? — Olivia zamrugała, zbita z tropu.

— To nie jest stare zdjęcie… To z wczoraj w nocy.

Elsie wpatrywała się w siebie. Opuchlizna na twarzy pasowała do zdjęcia co do milimetra. Poczuła ścisk w klatce piersiowej, a emocje splątały się w supeł, którego nie dało się rozwiązać słowami.

Dlaczego William zrobił to zdjęcie?

Olivia wpadła w panikę natychmiast:

— Czekaj— co?! Wy serio pogodziliście się wczoraj?! WIEDZIAŁAM, że kąt jest za blisko — niech on tylko trochę pochyli głowę i już prawie się całujecie!

— Nie, chwila!

Wtedy Olivia westchnęła teatralnie, jakby właśnie pękła największa zagadka świata:

— Twoje usta! Są totalnie opuchnięte! To na bank po całowaniu! Zrobił zdjęcie zaraz po tym!

Elsie momentalnie spąsowiała.

W głowie miała totalny młyn, myśli odbijały się jak piłeczki pingpongowe. Popatrzyła na siebie w lustrze, a dłoń sama, odruchowo, dotknęła jej warg.

Ciepło pod opuszkami sprawiło, że serce zabiło szybciej.

To naprawdę był on?

Niemożliwe… prawda?

Ale jeśli to naprawdę był…

Poprzedni rozdział
Następny rozdział