Rzeźnik - Romans mafijny

Pobierz <Rzeźnik - Romans mafijny> za darmo!

POBIERZ

Rozdział 6 6

A potem doszłam, z łzami spływającymi po policzkach, z oddechem rwanym i przyspieszonym.

Wyciągnął kciuk z mojej dupy i znów przyłożył usta do mojego ucha. — Kurwa. — W jego tonie było tyle satysfakcji, jakby dźwięki i uczucie mojego orgazmu na nim były dla niego grą wstępną, jakby podniecał go ból kobiety tak samo jak jej przyjemność.

Porwała mnie burza euforii i stopy oderwały mi się od podłogi. Orgazm to orgazm, ale ten uświadomił mi, że nie wszystkie są sobie równe. Ten mówił mi, że można dosięgnąć szklanego sufitu i roztrzaskać go na kawałki.

Znieruchomiał i dalej oddychał przy moim uchu.

Założyłam, że skończył, kiedy ja skończyłam, ale jego kutas wciąż był we mnie twardy jak skała. Opuścił głowę i pocałował mnie w ramię, potem w szyję, obsypując mnie swoimi męskimi pocałunkami.

A potem wysunął ze mnie kutasa — i mocno mnie spoliczkował w tyłek.

Syknęłam z bólu, czując na pośladku kolejny odcisk dłoni.

Chwycił mnie i przewrócił na plecy, zanim rozgościł się między moimi udami. Pociągnął mnie i wygiął tak, jak chciał, po czym znów we mnie wszedł, wsuwając się tym razem łatwiej, bo był już śliski od mojej podniety. Wsunął się do końca, a potem złapał mnie za gardło i ścisnął.

Wciąż mogłam oddychać, ale ledwo.

W końcu go dotknęłam, poczułam, jaki twardy ma tors, dotknęłam tatuaży na jego skórze, żaru bijącego od jego ciała. Złapałam go za nadgarstek i ścisnęłam, kiedy posuwał mnie w poduszki, gdy jego silna sylwetka napinała się i poruszała, a jego fizyczność była tak nierealna, że wydawała się wręcz sztuczna.

Przesunął kciuk w górę po mojej szyi, aż do kącika ust. Ścisnął jeszcze raz, zanim mnie puścił, zanim jego dłoń znalazła sobie miejsce w moich potarganych włosach.

Ujęłam dłońmi bok jego twarzy, a drugą rękę oparłam na jego piersi, czując bicie serca pod tą masą mięśni. — Kurwa, Bastien… — Ten mężczyzna był kompletnym obcym, a ja jęczałam jego imię, jakby był moim wieloletnim kochankiem, jakbym

kochała go całe życie, jakbym już urodziła mu synów i córki. Powinnam czuć się winna, że jestem z kimś nowym, będąc technicznie wciąż mężatką, ale nie czułam nic podobnego. Po prostu się tym delektowałam — do cna.

Wbijał mnie w łóżko, jedną ręką przytrzymując moją nogę za kolanem, podczas gdy druga wciąż tkwiła głęboko w moich włosach, a jego niebieskie oczy zaciskały uścisk, jakbym do niego należała. — Już idzie, skarbie. — Do tej pory pchał mocno i szybko, nie zmieniając tempa, nie musząc doprowadzać się na krawędź tyle razy co Adrien. Ale Bastien zwolnił, jęcząc między pchnięciami. — Chcesz?

— Tak. — Pogładziłam jego policzek i oddychałam razem z nim, zagubiona w chmurach pożądania, połączona z tym mężczyzną tak głęboko, że trudno było uwierzyć, iż poznałam go zaledwie kilka godzin temu. Przygody na jedną noc nigdy nie były aż tak satysfakcjonujące. Zwykle trzeba było paru razy, zanim seks robił się naprawdę dobry. A tu od razu ta chemia była elektryzująca. — Dojdź we mnie.

— Błagaj. — Zacisnął palce na moich włosach i unieruchomił mnie, a jego spojrzenie stało się ostre i twarde, podczas gdy jego kutas wciąż we mnie uderzał, a jego jaja obijały się o dół mojej dupy.

Rozsunęłam nogi jeszcze szerzej i chwyciłam go za tyłek, przyciągając go do siebie. — Proszę… — Nie poznawałam samej siebie. Płonęłam, zagubiona w spontaniczności i w dzikim pożądaniu, które paliło się między nami, pozwalając temu mężczyźnie pieprzyć mnie dokładnie tak, jak chciał… a nawet nie znałam jego nazwiska.

— Kurwa. — Jęknął pod nosem, po czym wbił się we mnie mocno, dając mi całego siebie raz za razem, sprawiając, że krzywiłam się z powodu rozmiaru, ale ignorował oznaki bólu na mojej twarzy. — Już idzie. — Przysunął usta do mojego ucha, a jego pchnięcia zwolniły, gdy oddech stał się urywany. Zadał ostatnie uderzenia i wypełnił mnie, doszedł we mnie tak, jakbym była kimś więcej niż przygodą na jedną noc.

Nigdy w życiu nie zrobiłam nic tak nieodpowiedzialnego, ale pragnęłam go z wykluczeniem wszystkiego innego. Nie umiałam tego wyjaśnić, ale chciałam całego jego, każdej jego cząstki, w sobie. Kiedy powiem o tym Adrienowi, nie będzie miał żadnej ochoty ratować małżeństwa, i wiedziałam, że to będzie najlepsze dla nas obojga.

Bastien zatrzymał się, a jego jasna skóra była zaróżowiona od podniecenia i wysiłku. Trzymał się nade mną i spodziewałam się, że się wysunie i zacznie swoje niezręczne

wyjście, ale pozostał we mnie, wciąż twardy, choć jego sperma oblepiała nasadę. — W tym pistolecie mam jeszcze dużo nabojów.

OceanofPDF.com

Rozdział 2

Następnego ranka obudziło mnie zimno.

Zasłony były zaciągnięte, chociaż ich nie dotykałam, i nawet nie otwierając oczu, wiedziałam, że Bastiena tu nie ma. Mógł wyjść, kiedy zasnęłam, albo może obudził się o świcie i wymknął się po cichu.

W przeciwieństwie do większości mężczyzn był szczery co do swoich intencji, więc jego nieobecność nie powinna mnie zaboleć. Oczywiście byłoby to rozczarowujące, bo spójrzmy prawdzie w oczy — już nigdy w życiu nie będę miała takiego seksu.

Nigdy więcej nie zobaczę tak pięknego mężczyzny.

Nigdy więcej nie zobaczę Bastiena. Kłamałabym, gdybym powiedziała, że wcale mi to nie przeszkadza… choć trochę.

Kiedy otworzyłam oczy, spojrzałam na intensywność światła wpadającego przez wąską szczelinę między zasłonami i spróbowałam ocenić, która jest godzina. Czułam lekki ból głowy za oczami, pewnie od leżenia tak długo w jednej pozycji. Jak się spodziewałam, Bastien zniknął.

Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy ze snu, po czym sięgnęłam po telefon, ale uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia, gdzie się podział. Pewnie nadal leżał na dnie torebki, gdzieś na korytarzu.

Jęknęłam, kiedy wstałam z łóżka i wyszłam na korytarz, ale ani butów, ani torebki nigdzie nie było.

Bastien wyglądał na niegrzecznego chłopca, ale złodzieja? Wątpiłam. Weszłam do kuchni i znalazłam moje szpilki ustawione razem na podłodze przy blacie oraz torebkę na okrągłym stole jadalnianym. Telefon też tam był, obok szklanego wazonu, który znalazłam na targu — przedstawiał kobiecy tyłek. W chwili, gdy go zobaczyłam, wiedziałam, że muszę go mieć w swoim mieszkaniu, teraz, kiedy byłam singielką.

Gdy stuknęłam w ekran, telefon rozświetlił się i pokazał godzinę — południe.

Były też wiadomości, które napływały przez cały poranek. Otworzyłam skrzynkę, ale zamiast patrzeć na te na samej górze, zauważyłam SMS-y od kontaktu „Bastien” niżej, wysłane około szóstej rano.

Otworzyłam wątek. Mam dziś rano wczesne spotkanie. Nie chciałem, żebyś pomyślała, że jestem kutasem.

Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałam, było to, że jego imię będzie zapisane w moim telefonie, do tego z wiadomością — zwłaszcza że miałam blokadę kodem. Jakoś ją ominął, choć nie sprawiał wrażenia komputerowego geniusza.

Nie wiedziałam, co odpisać. Nie wpisałby swojego imienia do mojego telefonu, gdyby nie chciał mieć ze mną kontaktu, ale pogodziłam się z tym, że to była jednorazowa sprawa. Podejrzewałam, że Bastien jest typem mężczyzny, który nie tylko łamie serca, ale robi to nieodwołalnie. Moje już raz zostało złamane i nie zamierzałam łamać go ponownie, kiedy jeszcze nie zagoiło się po pierwszej ranie.

Więc przeszłam do pozostałych wiadomości i zajęłam się swoim dniem.

Byłam w pracy, kiedy on wszedł do środka.

Nie on w sensie Bastien, tylko on w sensie mój przyszły były mąż, Adrien.

Usiadł przy barze i spojrzał na mnie ze swoją klasyczną, wkurzoną miną.

Zmroziłam go wzrokiem, z całym rozdrażnieniem, na jakie było mnie stać. — Po co tu przyszedłeś?

Dalej się we mnie wpatrywał, a na jego twarzy pojawił się rumieniec.

— Zamierzasz coś zamówić czy…? — Nie miałam czasu na te niedojrzałe bzdury. Przy barze siedzieli inni ludzie. Mimo że był to dzień powszedni, lokal pękał w szwach.

— Wczoraj w nocy ktoś był u ciebie w mieszkaniu.

Zastygłam na te słowa i poczułam, jak narasta we mnie złość. — Śledzisz mnie? — Upewniam się, że jesteś bezpieczna—

— Nie będę tego robić tutaj. — Chciałam podnieść głos, ale nie mogłam. — Jesteś pieprzonym dupkiem, wiesz? — Odeszłam i zajęłam się kimś innym w nadziei, że sobie pójdzie. Nalewałam drinki, skupiając wzrok na klientach i na swoich rękach, i po trzydziestu minutach ignorowania go w końcu wyszedł.

Ale wiedziałam, że będzie czekał w moim mieszkaniu, kiedy wejdę do środka.

Poprzedni rozdział
Następny rozdział