Rzeźnik - Romans mafijny

Pobierz <Rzeźnik - Romans mafijny> za darmo!

POBIERZ

Rozdział 5 5

Moje mieszkanie było tuż obok Poppy Café, dosłownie zaledwie kilka kroków od restauracji. Odprowadził mnie do drzwi wejściowych, pomalowanych na zielono, z dwiema donicami z drzewkami po obu stronach. Żeby wejść i wyjść, trzeba było wpisać kod, a same drzwi ważyły co najmniej sto funtów i za każdym razem do otwarcia albo zamknięcia wymagały dwóch rąk.

Zatrzymał się kilka stóp od drzwi, jakby w ogóle nie zamierzał wchodzić do środka.

— Zamierzasz dalej pracować w Silencio?

Potrzebowałam tej pracy, żeby utrzymać mieszkanie, więc nie mogłam po prostu rzucić jej w chwili, gdy robiło się ciężko. Kolejny aspekt biedy, którego nie znosiłam.

— Przecież nie mogą go obrabować drugi raz, prawda?

— W takim razie do zobaczenia następnym razem, Fleur. — Odwrócił się, ruszając ścieżką obsadzoną wysokimi krzewami w donicach.

— Bastien.

Odwrócił się z powrotem. Nawet z daleka, w ciemności, jego niebieskie oczy błyszczały, a on był najseksowniejszym mężczyzną, jaki kiedykolwiek postawił stopę na tej ulicy. Jedno spojrzenie wystarczało, by wiedzieć, że jest niebezpieczny, ale to tylko utrudniało oderwanie wzroku.

— Powiedziałeś, że w moich oczach jest jakaś historia. A jaka jest historia w twoich? — Może to była tylko żądza, która mnie do niego przywiązywała, ale nie chciałam go puścić. Nie chciałam, żeby rozpłynął się w nocy i zniknął jak zjawa, która od początku nie była prawdziwa. Był twardy jak skała, a jednocześnie miał w sobie sprzeczne piękno; potrafił mówić prawdę z okrucieństwem, które bolało w sposób… przyjemny.

Wsadził dłonie do kieszeni, patrząc na mnie; poruszył ramionami, a pod materiałem mignęła sugestia rzeźbionych mięśni.

— Zapraszasz mnie do środka, kochanie?

Na samą myśl całe moje ciało ożyło — pierwszy przypływ ekscytacji, jaki poczułam od miesięcy. Odkąd dowiedziałam się o zdradzie Adriena, wpadłam w depresję tak głęboką, że nie miała dna. Ale zatrzymałam ten upadek, chwyciłam się krawędzi i byłam gotowa zacząć wspinać się z powrotem.

— Tak.

Nie uśmiechnął się, jak się spodziewałam. Po raz pierwszy spojrzał na mnie jak na przeciwniczkę, a nie równą sobie, z jednoznacznym ostrzeżeniem w stalowym spojrzeniu.

— Jeśli wpuścisz mnie do swojego mieszkania, rzucę twoją dupę na łóżko. Przyduszę cię. Wypiętrzę ci tyłek tak mocno, że rano wciąż będziesz miała na nim odcisk mojej dłoni. Ostrzegałem. — Nie przestawał się we mnie wpatrywać, wypowiadając to w sposób, w jaki nie potrafiłby żaden inny mężczyzna, i zadziałało dokładnie tak, jak miało, bo byłam jednocześnie przestraszona — i cholernie podniecona.

Tak podniecona, że na rękach wyskoczyła mi gęsia skórka, w ustach zrobiło się sucho, a niżej poczułam pulsowanie. Uniosłam telefon do czytnika, żeby zeskanować kod i odblokować drzwi. Otworzyłam je — zawiasy zapiszczały pod ciężarem — i spojrzałam na niego.

— Zobaczymy, czy jesteś człowiekiem słowa.

W chwili, gdy drzwi mieszkania zatrzasnęły się za nami, dopadł mnie, przygniatając do ściany na korytarzu; podsunął mi bluzkę i stanik w górę, aż piersi wysunęły się na wierzch. Chwycił mnie za tyłek wielkimi dłońmi i uniósł, dociskając moje plecy do ściany, po czym przykleił usta do moich w pocałunku, który niemal wyrwał mi duszę z ciała.

Mógł trzymać mnie jedną ręką, jakby na siłowni podnosił traktory. Drugiej dłoni nie wsunął mi we włosy — zamiast tego złapał jedną pierś, ścisnął mocno i przesunął kciukiem po sutku, całując mnie jednocześnie; to był pocałunek, który prowadził, a ja podążałam.

Złapałam za jego koszulę i zaczęłam ściągać ją przez głowę, ale szło mi ciężko, bo był wszędzie naraz — całował mnie tak głęboko, że gubiłam tok myśli, a jego dłoń ściskała moją pierś tak mocno, że niemal wyrwał mi się pisk. Był zbyt zajęty mną, by przejmować się ubraniem, więc dopiero kolejne szarpnięcie pozwoliło mi ściągnąć koszulę i odsłonić to, co było pod spodem.

— Jezu Chryste… — Był zbudowany. Wyrzeźbiony. Miał najseksowniejszą sylwetkę, jaką kiedykolwiek widziałam — a sypiałam z kilkoma naprawdę gorącymi facetami. Był tak napięty, że na jego ciele wszędzie rysowały się twarde linie. Widziałam definicję każdego mięśnia, szczegóły pod skórą, mięśnie twarde jak pancerz. Miał tatuaże — czarny tusz przedstawiający śmierć, nędzę i mrok — ale to tylko podkreślało, jaki był cholernie seksowny. — Jesteś tak kurewsko gorący—

Uciszył mnie kolejnym pocałunkiem, wciąż przyciskając do ściany, a jego dłoń ściskała mój tyłek przez dżinsy. Zaniósł mnie korytarzem do sypialni; z progu było widać koniec łóżka. Dokładnie tak, jak obiecał, pieprzonym ruchem rzucił mną na materac.

Wylądowałam i przewróciłam się na brzuch, a włosy opadły mi na twarz.

Złapał mnie za kostki i przyciągnął do siebie, po czym chwycił za moje dżinsy i zaczął je zdzierać, nawet nie fatygując się, żeby najpierw je rozpiąć. Wybrał brutalną siłę zamiast zabawy w niewygodę i szarpał dalej, ściągając przy okazji moje stringi, bo ubrania miałam obcisłe jak druga skóra.

Podciągnął mi dół ubrania do tyłu kolan, po czym ugryzł mnie prosto w tyłek. Wyrwał mi się oddech, coś pomiędzy sapnięciem a cichym krzykiem.

Ugryzł mnie w drugi pośladek, zanim znów szarpnął.

Wydarł mi się kolejny krzyk, tym razem głośniejszy, bo ugryzł mocniej.

Zdarł ze mnie buty, potem ściągnął mi dżinsy i stringi, po czym rozchylił mi pośladki dłońmi i pocałował mnie między nogami, z nosem wciśniętym w mój tyłek, ssąc z taką samą siłą, z jaką mnie wcześniej gryzł, przez co moje ciało drżało i wiło się od niespodziewanej przyjemności.

— Powiedz mi, że bierzesz tabletki. — Wstał, zsunął spodnie i bokserki.

Spojrzałam przez ramię, a mój wzrok natychmiast padł na jego penisa wielkości wózka widłowego. Patrzyłam i patrzyłam, widząc żyły biegnące od nasady po czubek, gruby członek, który musiałby się we mnie wbić, jeśli miałby mnie wypełnić. — Wkładka. — Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić w tej chwili, widząc najseksowniejszego faceta na świecie u stóp mojego łóżka, z kutasem, na którego nasadzie dałoby się zawiesić olimpijski medal.

— Dobrze. — Jego kolana uderzyły o materac, a on spoliczkował mnie dłonią, walnął mocno w prawy pośladek.

Wyrwało mi się sapnięcie po uderzeniu. — Kurwa.

Uderzył mnie znowu, tym razem mocniej. — Boże…

Złapał mnie za oba nadgarstki i przycisnął je do moich lędźwi, po czym uderzył w drugi pośladek — najmocniej z tych trzech razy.

— Kurwa.

— Spójrz na te odciski dłoni. — Nie puszczając moich nadgarstków, pocałował moje pośladki, przeciągając językiem po rozpalonej skórze w ramach przeprosin. Jego usta wróciły tam, gdzie pulsowałam najmocniej, i pocałował mnie, wciąż agresywnie, ale celowo — jakby naprawdę chciał mnie przygotować, sprawić, żebym była mokra na jego wejście.

Oddychałam przez tę przyjemność, co parę sekund szarpiąc się w jego uścisku na nadgarstkach, z kręgosłupem wygiętym tak, by dopasować się do tego, jak mnie trzymał. Pieczenie na pośladkach mieszało się z rozkoszą między nogami, a efekt był idealną mieszanką bólu i przyjemności. Zmysły miałam w ogniu, a teraz wrażenie każdego dotyku było spotęgowane dziesięciokrotnie.

Puścił moje nadgarstki i przesunął się nade mną, z dolną częścią klatki piersiowej przyciśniętą do moich pleców i z penisem dokładnie w szczelinie między pośladkami. Ocierał się o mnie, a jego usta znalazły się przy moim uchu. — Wyrucham tę cipkę — i dojdę w tej cipce. — Nadal się o mnie ocierał, wciskając moją miednicę w łóżko i dając odrobinę tarcia o łechtaczkę. Dał mi parę sekund, żebym sprzeciwiła się jego zamiarom.

Nie chciałam się im sprzeciwiać. — Jesteś czysty? — Zawsze.

Nie zapytał mnie, czy ja jestem czysta, zanim go we mnie włożył — zanim przepchnął swoją ogromną główkę przez wejście i zanurzył się głęboko, wypuszczając westchnienie satysfakcji, gdy poczuł, jaka jestem śliska, jak śliska stałam się w tej pierwszej chwili, gdy go zobaczyłam.

Jęknęłam, kiedy poczułam, jak wchodzi głęboko, jak wytwarza tyle nacisku w moim wnętrzu, jak najeżdża moje terytoria, jakby nigdy wcześniej nikt ich nie zdobył.

— O Boże. — Poczułam, jak chwyta mnie za włosy na karku i mocno szarpie, zmuszając, żebym uniosła brodę i spojrzała na niego.

Zaczął ocierać się we mnie, podpierając swoje umięśnione ciało nogami i jednym ramieniem, pchając się głęboko, traktując mnie jak zdobycz schwytaną przez drapieżnika ze szczytu łańcucha, wciskając mnie swoim ciężarem w łóżko.

Zamknęłam oczy i przygryzłam dolną wargę, bo to było tak cholernie dobre. Nikt nigdy nie pieprzył mnie w ten sposób — jakbym była eskortą z cennikiem wartym Maserati, ceną, którą ten facet zapłaciłby w mgnieniu oka, bo tak bardzo chciał mnie przelecieć.

— Patrz na mnie.

Otworzyłam oczy gwałtownie i wbiłam wzrok w jego.

Wbijał się we mnie pod odpowiednim kątem, sprawiając, że moja łechtaczka napierała i tarła o łóżko — wiedział, jak zrobić to idealnie.

Jęczałam i skomlałam, czując, jak żar między nogami narasta coraz bardziej, czując, jak tama łez pęka za moimi oczami, zanim jeszcze wypłynęły.

Wyrwał mu się jęk gdzieś z głębi gardła — najseksowniejszy dźwięk. Jego dłoń poluzowała uścisk na moich włosach, a zamiast tego zacisnął ją na mojej szyi, tuż pod linią żuchwy. — Rozchyl mi pośladki.

Byłam tak głęboko w tej mgle, że nawet się nie zastanowiłam. Chwyciłam się za pośladki i rozciągnęłam je szeroko.

Wydał z siebie pełen uznania jęk, po czym wsunął kciuk do moich ust.

Odruchowo zaczęłam go ssać, czując, jak jego wielki kutas robi ze mną niesamowite rzeczy.

Zabrał rękę, a potem wsunął kciuk w moje tylne wejście, pchając głęboko w nieznane terytorium.

Spięłam się, bo nigdy wcześniej nie czułam niczego podobnego. Żaden facet nigdy nie próbował dobrać się do mojego tyłka. To było jak klapsy na pośladkach — nowość i dyskomfort podkreślały przyjemność. Po zaledwie kilku sekundach dyszałam i jęczałam, jakbym skakała prosto na linię mety, choć do końca powinno być jeszcze kawałek.

Poprzedni rozdział
Następny rozdział