Przejechane przez Czas

Pobierz <Przejechane przez Czas> za darmo!

POBIERZ

CH6

Zawahał się. Część mnie prawie już wiedziała, co powie, ale i tak musiałam zapytać. Widziałam błysk niechęci w jego oczach, zanim odpowiedział.

„Celeste.”

Zacisnęłam szczęki. Gdyby zdrada nie była już tak… bolesna, to mogłoby mnie to dobić.

Celeste Lin zawsze jasno dawała do zrozumienia, że prędzej wbije mi nóż w plecy, niż się do mnie uśmiechnie. Zawsze zachowywała się, jakbym to ja jej przeszkadzała.

Wiedziałam, że lubiła Reese'a. Jej nienawiść do mnie tylko się pogłębiła, gdy Reese i ja zostaliśmy sparowani.

Pokiwałam głową, powoli, przyjmując to do wiadomości.

„Brąz.”

„Ona… właściwie nie zajęła żadnego miejsca.” Skrzywił się. „Chciała być tą osobą, która odbierze twoje medale w twoim imieniu, ale jej na to nie pozwoliłem.” Prychnął. „Niestety, to było mniej więcej tam, gdzie kończyła się moja jurysdykcja.”

Moje oczy zapiekły. „… Reese pozwolił mi odejść celowo, prawda?”

Trener Avery nic nie powiedział, ale kiedy na niego spojrzałam, widziałam, jak obraca ten pomysł w głowie. Zmarszczył brwi.

„Nie chcę w to wierzyć, ale…” Pokręcił głową. „Jeśli to prawda, zrobię wszystko, co twoja matka zażąda, by upewnić się, że za to zapłaci.” Spojrzał na mnie. „A jeśli zdecydujesz się wrócić na lód, jeśli zdecydujesz się znowu tańczyć w parze, sam będę wybierał twojego partnera… choć może spróbuj nie być zbyt surowa dla swojego ojca, hm?” Jego uśmiech stał się ironiczny. „Ożenił się z Opancerzoną Wężem, bo naprawdę nie ma w sobie ani krzty przebiegłości.”

Zmarszczyłam brwi. „Nie jestem pewna… czy się z tym zgadzam.”

Uśmiechnął się. „Cóż, czeka cię niezła niespodzianka, prawda?”

Wzruszyłam ramionami, wciąż niepewna. Trener Avery i mój tata znali się od zawsze. Nie pamiętałam, czy którykolwiek z nich kiedykolwiek wyjaśniał, skąd się znają, ale pamiętałam, że wydawali się dość bliscy.

„Nie martw się o Reese'a i jego ojca, nie mówiąc już o Celeste.” Pokręcił głową. „Ta dziewczyna sama sobie wystarczająco przeszkadza, a Reese nauczy się, co to znaczy mieć złamane zaufanie. Karma przychodzi do wszystkich, którzy czynią zło... Albo twoja matka.” Zaśmiał się. „Na jedno wychodzi w pewnym sensie. Skup się na swoim powrocie do zdrowia.”

Pokiwałam głową, choć część mnie czuła, że to nie ma znaczenia. Co się stało, to się nie odstanie, i choć bolało, było w tym coś dziwnie pocieszającego, wiedząc, że przynajmniej moja matka wyciśnie z Reese'a i Vanderbiltów każdą ostatnią kroplę zemsty, jaką tylko zdoła.

Ale wtedy pojawiło się kolejne pytanie. Może ostatnia desperacka próba mojego złamanego serca, by ocalić te słodkie uczucia, które niosły mnie przez miniony sezon.

Spojrzałam na niego i zapytałam cichym głosem: „Myślisz… że Reese przyjdzie mnie odwiedzić?”

Nie odpowiedział od razu. Już wiedziałam, co powie, ale nadal musiałam to usłyszeć. Jego twarz złagodniała z żalem, jego oczy opadły.

„Nie, Van,” powiedział. Jego głos był teraz cichszy. „Nie sądzę, żeby miał na to odwagę... nawet jeśli nie zrobił tego celowo.”

Pokiwałam głową.

Słowa były jak lodowata woda przenikająca przez moją skórę. Mrugałam szybko, próbując wszystko to zepchnąć w dół, aż poczułam… nic. Trener Avery nie opuścił mnie, nawet gdy między nami zapanowała cisza, i zastanawiałam się, jak mogłam być tak ślepa, by myśleć, że mu na mnie zależy.

Czy wszystkie te chwile, kiedy myślałam, że skupia się tylko na tłumie, były momentami, kiedy szukał Celeste w strefie pocałunku i płaczu? Czy wszystkie te chwile, kiedy myślałam, że coś między nami jest, że może coś czuje, były tylko moją wyobraźnią, a ten ostatni uścisk dłoni był pożegnaniem?

Ty i ja.

Im więcej o tym myślałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że nigdy nie powiedział tych słów do mnie, nawet gdy walczyliśmy o każdy punkt.

Przeciągnęłam ręką po bukiecie. "... dziękuję za bukiet... i za prawdę."

"Oczywiście, Van."

Nie pamiętam, kiedy zasnęłam, ale część mnie życzyła sobie, żebym nie musiała się budzić.

Rozmazane dni zlewały się w jedno, sterylne białe płótno oznaczone dźwiękiem maszyn i ukłuciami igieł. Unosiłam się między świadomością a nieświadomością, byłam bezcielesnym obserwatorem własnego życia.

Więcej czasu spędzałam w półśnie niż na jawie, bo wpatrywanie się w puste ściany i białe prześcieradła oraz słuchanie jednostajnego pikania monitorujących mnie maszyn było zbyt trudne.

W pewnym momencie ktoś przyniósł wazon na kwiaty od trenera Avery'ego, pudełko na moje medale i mój telefon. Ignorowałam wszystkie połączenia i wiadomości. Nie miałam nic do powiedzenia nikomu. Moi rodzice przychodzili co najmniej raz w tygodniu albo coś w tym rodzaju. Mój ojciec był tam częściej, niż się spodziewałam, zdecydowanie częściej niż moja matka. Krążył, próbując rozmawiać ze mną, próbując nakłonić mnie do powiedzenia czegoś, ale nie miałam nic do powiedzenia. Cisza nie była... pocieszająca, ale lepsza niż próba przeanalizowania wszystkiego w mojej głowie i podsumowania tego, co mogłabym powiedzieć.

W końcu przestał próbować i zamiast tego przejął przynoszenie mi jedzenia, wszystkiego, co kiedykolwiek lubiłam, od ciasta czekoladowego po bułki z homarem.

Dziś jednak był ostatni dzień mojego pobytu.

Dr Patel uznał mnie za wystarczająco zdrową, żeby wrócić do domu, chociaż nie byłam jeszcze gotowa na fizjoterapię, a gipsy musiały pozostać. Ból fizyczny się zmniejszał, ale nie był niczym w porównaniu z ciężarem w mojej piersi.

Nie chciałam jeszcze wychodzić, ale nie mogłam zebrać słów ani woli, żeby to powiedzieć.

Zanim się zorientowałam, mój ojciec wypychał mnie z pokoju szpitalnego na wózku inwalidzkim. Moja matka rozmawiała z dr Patel i kilkoma innymi. Zaciągnęłam kaptur bluzy na twarz. Nadal nie spojrzałam, co blizna zrobiła z moją twarzą, i nie chciałam. Nie chciałam stawić czoła temu, co przypominałoby mi przy każdym spojrzeniu w lustro o tym, co się stało.

Mój ojciec zatrzymał się tuż przy drzwiach.

"Gotowa?" zapytał, patrząc na tłum paparazzi za drzwiami. "Jesteś pewna, że nie chcesz okularów przeciwsłonecznych czy czegoś?"

"Chcesz je?"

Położył rękę na moim ramieniu, a ja poczułam, jak całuje tył mojej głowy.

"Chcę, żeby moja córka czuła się komfortowo."

Poczułam, jak zamykam się w sobie. Chciałam powiedzieć mu, żeby wyszedł bocznymi drzwiami, żeby uniknąć tego wszystkiego, ale słyszałam z tyłu głowy upomnienia mojej matki za moją słabość.

"Nie uciekamy przed sępami."

Poprzedni rozdział
Następny rozdział