Przejechane przez Czas

Pobierz <Przejechane przez Czas> za darmo!

POBIERZ

CH3

Słowa uderzyły mocno i ostro. Chciałem się odwrócić, zignorować to. Rzeczy, które sugerowała, były... ciężkie, ale moja matka nie była kobietą, która wymyśla kłamstwa. Nigdy nie kłamała przez cały czas, jaki ją znałem, widziałem ją w sądzie. Jeśli to powiedziała... jeśli powiedziała to z takim tonem, z takim zimnym dystansem, to było coś, o czym myślała od jakiegoś czasu... Coś, czego nigdy by mi nie powiedziała. Ale nie tylko to... Chodziło o fakt, że moja własna matka negocjowała nad moim szpitalnym łóżkiem, jakbym był jakąś transakcją biznesową. Ale nie byłem zaskoczony. Moja matka była nieustępliwą kobietą, a poza tym jeszcze gorszą. Mój ojciec mógł wydawać się bardziej przystępny, ale był rekinem w eleganckim garniturze i z uśmiechem polityka. Był człowiekiem z ambicjami, które sięgały aż do Białego Domu.

Mieli zamiar użyć mnie jako dźwigni.

"Pomyśl o tym," powiedziała moja matka, jej głos stawał się okrutny. "Ma szczęście, że żyje, a ty nazywasz to wypadkiem? Jaki cios to będzie dla twojego małego imperium. Wyobraź sobie ten wpis na blogu; wyobraź sobie tę konferencję prasową. Wyobraź sobie, co mogę odkopać z historii wyszukiwań Reese'a. Mamy pamiętniki Vandy, zeznania przyjaciół o tym, jakie świństwa Reese mówił za jej plecami, o niej. Pomyśl, gdzie teraz jest twój syn..."

Co miała na myśli?

"Vandy ma wielu fanów. Red Pill Łyżwiarka Próbuje Zabić Wschodzącą Gwiazdę."

Prawie się skrzywiłem, przypominając sobie rozmowy w szatni między chłopakami. Drwiny, podstępne komentarze i plany. Nie pamiętałem, żeby słyszeć głos Reese'a, ale był tam, a mojej matce wystarczyłby jeden malutki dowód, wystarczający, by ustalić, że istniało wysokie prawdopodobieństwo, że Reese miał coś przeciwko mnie, przeciwko kobietom jako całości, żeby to się przykleiło.

To było obrzydliwe do myślenia i łamało serce, wiedząc, że biorąc pod uwagę, jakiego typu człowiekiem był znany ojciec Reese'a, istniała duża szansa, że nie byłoby to nawet trudne. Mogłem sobie wyobrazić, jak jego twarz czerwienieje, jego ramiona unoszą się w górę, tak jak to robił Reese, kiedy był wściekły. Chciałem zamknąć oczy, wycofać się, nie słuchać, ale moja matka, mimo wszystkich swoich problemów, częściej miała rację niż nie.

"Przestań--"

"Ukradziona Chwała Drugiego Najlepszego. Kochanie," zwróciła się do mojego ojca. "Jesteś w tym lepszy ode mnie. Co myślisz?"

"...Zabić Motyla."

"Zamierzone usiłowanie morderstwa," kontynuowała. "Potencjalne całe życie terapii, jeśli nie całodobowej opieki... i nie myśl, że nie dopilnuję, żeby sędzia go pożarł żywcem. Będzie mył mydło i rozdawał ręczne w powiecie, zanim ostatni dolar z jego spadku i twojego majątku zginie w systemie sądowym. Będziesz pracował w Luby's, żeby nadążyć za jej płatnościami medycznymi i nie być bezdomnym."

Moja wizja była teraz na tyle jasna, że mogłem zobaczyć, że moja matka była tuż przed twarzą ojca Reese'a, patrząc na niego z wściekłością.

"Znasz mnie, kiedy nie zależy mi na kliencie... Wyobraź sobie, co zrobię dla mojego jedynego dziecka." Jej głos stał się niski i złośliwy. "Rozszarpię twoją ekipę prawną na strzępy i wypluję jak starą gumę, więc daj mi powód, Todd. Wyzywam cię."

Po kilku chwilach ciszy, odezwał się.

"Jesteśmy gotowi pokryć wszystkie jej koszty medyczne," powiedział.

"Ale--"

"Zamknij się," syknął do matki Reese.

"Jej rekonwalescencja, jej terapia—”

"Jej koszty utrzymania, każdy zabieg, każda konsultacja, każdy potencjalny lot do jakiegoś lekarza, jeśli to konieczne, żeby znów mogła stanąć na lodzie," przerwała moja matka. "A jeśli nigdy nie wróci na lód, to zupełnie inna rozmowa."

"…umowa."

"Przygotuję kontrakt w godzinę… aktualny rachunek ze szpitala będzie załączony."

Wtedy drzwi się otworzyły. Od razu zauważyłem, że kobieta, która weszła, kobieta o życzliwych oczach i stanowczej postawie, dostrzegła mnie. Spojrzała na mnie ze współczuciem, a potem na moich rodziców i rodziców Reese.

"Ile czasu tu wszyscy spędziliście? Moja pacjentka się obudziła, a nikt nie pomyślał, żeby mnie wezwać?"

W pokoju zapadła cisza, a wszyscy zwrócili się w moją stronę. Moi rodzice podbiegli do mnie, ich twarze pełne ulgi i troski, ale moje oczy nie odrywały się od ojca i matki Reese, wpatrując się w nich.

"Vandy, kochanie?" zapytał mój ojciec, jego głos drżał. "Czy ty…"

Spojrzałam na moją matkę. Nasze oczy się spotkały. Przerażenie, świadomość, że byłam przytomna przez cały czas, że słyszałam większość, jeśli nie każde słowo, pojawiło się na jej twarzy, ale jako silna, bezpośrednia kobieta, jaką była, nie odwróciła wzroku. Delikatnie przycisnęła swoją dłoń do mojej. Poczułam to i nagle wszystkie odczucia wróciły. Moje gardło zacisnęło się wokół rurki w ustach, zakrztusiłam się, szarpiąc się w łóżku, gdy dusiłam się.

Lekarka szybko podeszła i opuściła barierkę.

"Spokojnie. Spokojnie." Powiedziała, zdejmując taśmę czy coś. Rurka wysunęła się z mojego gardła, a ja wzięłam głęboki, łapczywy oddech, jakbym wynurzyła się z wody po zbyt długim zanurzeniu. Próbowałam mówić, ale wydobył się tylko krzyk bólu. Moja ręka powędrowała do twarzy, ale lekarka złapała ją i trzymała mocno. Druga była ciężka od gipsu.

"Proszę wszystkich o wyjście," powiedziała lekarka, jej głos był spokojny, ale stanowczy. "Denerwujecie moją pacjentkę."

Moi rodzice zawahali się, ale gdy lekarka spojrzała na nich, skinęli głowami. Ojciec pochylił się, by pocałować mnie w skroń. Matka delikatnie ścisnęła moją dłoń, zanim odeszła. Rodzice Reese pozostali chwilę dłużej. Wpatrywałam się w nich, aż wyszli z pokoju i drzwi się zamknęły.

Wtedy spojrzałam na nią, jak się uśmiechała.

"Cześć, Vandy. Jestem dr Patel. Ja--"

"Powiedz mi prawdę," wychrypiałam. "Po prostu powiedz mi prawdę."

Jej oczy złagodniały, a ona zmarszczyła brwi.

"Przepraszam, Vandy. Nie rozumiem cię."

Poprzedni rozdział
Następny rozdział