Rozdział 2 ROZDZIAŁ DRUGI: TAJEMNICE I JEDWAB
ZARA
Ten tajemniczy barman miał rację; potrzebowałam shotów. Szum w głowie sprawiał, że wszystko stawało się łatwiejsze. Okrążył ladę i stanął przede mną. Z bliska wyglądał jeszcze lepiej niż wtedy, gdy stał za barem.
Z rozkoszy rozchyliłam usta, a mój wzrok sunął po jego ciele. Nawet pod jedwabistą, czarną koszulą zapinaną na guziki, którą byłam przekonana, że tylko on potrafi nosić w taki sposób, mięśnie napinały mu się, jakby błagały o uwolnienie.
Przysunęłam się odrobinę; dłoń spoczęła na jego ramieniu, a mój żołądek zareagował radosnym skurczem. Jego ręce były twardsze, niż kiedykolwiek bym przypuszczała. Uśmiechnęłam się i przechyliłam głowę.
– Może stąd wyjdziemy? – mruknął, a jego głos był niski i przenikał mnie drżeniem aż do samego środka; nie spuszczał ze mnie wzroku, jakby przeszukiwał każdy centymetr i każdy zakamarek mojej twarzy.
– Już? – słowo wypadło mi z ust, zanim zdążyłam je powstrzymać. To ja zaproponowałam przygodę na jedną noc, a jednak dlaczego myśl, że naprawdę do tego dojdzie, tak mnie przerażała?
– Masz wątpliwości, księżniczko? – zapytał.
Zawsze nienawidziłam, kiedy ktoś mówił do mnie „księżniczko”, bo zwykle oznaczało to, że uważa mnie za rozpieszczoną smarkulę, której całe życie podano na tacy, ale sposób, w jaki on to powiedział, sprawił, że zapragnęłam nią zostać.
– To nie to – skłamałam. Nie przyszłam tu po to, żeby wylądować w czyimś łóżku, a już na pewno nie w łóżku uderzająco przystojnego barmana; to mnie przerażało.
– Już skończyłeś pracę?
Spojrzał na ladę, która teraz stała pusta, i wzruszył ramionami. Chciałam, żeby mnie przeleciał, ale nie chciałam, żeby stracił przez to pracę.
– To znaczy… mogę poczekać do końca twojej zmiany… – słowa ugrzęzły mi w gardle, kiedy jego palec delikatnie obrysował krawędź moich warg. Nie mogłam czekać i nienawidziłam, że on o tym wiedział.
– Poprosiłem kogoś, żeby mnie zastąpił – powiedział tak, jakby był właścicielem tego miejsca.
– Ale twój szef…
– Nie przejmuj się – uciął, a ja skinęłam głową. To miała być przygoda na jedną noc, coś, co pozwoli mi nie myśleć o szaleństwie, które kotłowało się w domu, a potem nie będę musiała się nim przejmować.
Jego dłoń powoli wsunęła się na moją talię i przyciągnęła mnie bliżej; z moich ust wyrwał się cichy oddech, gdy moja ręka natrafiła na jego twardą klatkę piersiową.
– Chodźmy stąd – wymamrotał łagodnie.
Odwrócił się, nie czekając na moją odpowiedź, i pociągnął mnie na zaplecze, a potem po schodach w górę, gdzie ukazał się ciąg pokoi – pewnie stworzonych na noce takie jak ta. Byłam w tym barze kilka razy, ale nigdy nie wiedziałam, że jest tu zaplecze.
W końcu to nie tak, że pieprzyłam facetów za każdym razem, gdy tu przychodziłam. Otworzył drzwi i wciągnął mnie do środka; plecami uderzyłam o skrzydło, gdy tylko się zamknęło, i zanim zdążyłam złapać oddech, jego usta roztrzaskały się o moje.
Z naglącą zachłannością, jakby czekał na to całe życie. Lekko pociągnął moje wargi zębami i odsunął się; jego lodowoniebieskie oczy były ciepłe, wpatrzone w moje.
– Chcesz najpierw wziąć prysznic czy…
Nienawidziłam tej dżentelmeńskiej uprzejmości, którą okazywał. W środku siedziała bestia i to jej chciałam. Złapałam go za kołnierz i przyciągnęłam w dół, a moje usta pochwyciły jego, zanim zdążył dokończyć.
Palcami szarpnęłam za kołnierz, przesuwając je w górę na jego kark i we włosy. Jego dłoń wsunęła się pod mój tyłek, uniósł mnie i posadził na sobie. Oplotłam nogami jego talię. To było tak, jakby miało się wydarzyć, i kochałam to.
Obrócił mnie, niosąc tak, jakbym nic nie ważyła, aż stanęliśmy przy łóżku. Ostrożnie mnie postawił, a moja klatka piersiowa unosiła się gwałtownie, gdy wpatrywałam się w jego twarz. Dłoń opadła z jego włosów i delikatnie obrysowała rysy.
— Jesteś pewna, że tego chcesz? — zapytał, a w jego oczach pojawiła się troska. Oddech uwiązł mi w gardle, kiedy skinęłam głową z naglącą stanowczością.
Palce zaczepiły o jego koszulę, gdy w pośpiechu rozpinałam guziki, do których mogłam dosięgnąć, odsłaniając jego nagą pierś. Zapach jego ciała wypełnił mi nozdrza — mieszanina ambry i oudu oraz utrzymującej się woni wody po goleniu.
Rzucił mnie na łóżko, ściągając koszulę, po czym zawisł nade mną, jakbym była zdobyczą, którą zaraz miał wziąć. Tego mroku w jego oczach właśnie chciałam.
— Przeleć mnie — wyszeptałam, nie odrywając od niego wzroku, uświadamiając sobie, że nie znam imienia tego mężczyzny i może wcale nie muszę go znać.
— Nie możesz się wycofać — ostrzegł, a ja oplotłam nogami jego talię, przyciągając go do siebie. Potrzebowałam jego ciężaru na sobie i poczułam, jak jego kutas napiera na moje udo.
Pochylił się, a jego usta zostawiały wilgotne, niechlujne pocałunki na mojej brodzie, a potem wędrowały w dół po moim ciele. Kiedy jego wargi dotknęły górnej części mojej piersi, przez ciało przeszedł mi impuls elektryczności.
— Ach — wyrwało mi się, gdy powieki same mi opadły, a nogi, które mocno go trzymały, osunęły się na łóżko. Uniósł się delikatnie, a jego dłonie zajęły się moją suknią, zsuwając ją z ramion za rękawy. Uniosłam się na tyle, na ile mogłam, wciąż patrząc mu w oczy, i pomogłam mu zdjąć ze mnie sukienkę.
Opadłam z powrotem na materac w dopasowanym komplecie bielizny. To był jedyny raz, kiedy słowa mojej matki zdawały się mieć sens.
— Kurwa, księżniczko! Jesteś piękna. — Te słowa spłynęły z jego ust, a na moich wargach pojawił się zadowolony uśmiech.
Pragnął mnie tak samo, jak ja pragnęłam jego. Moje dłonie musnęły jego pasek, zataczając krąg, a potem zsunęły się delikatnie na wybrzuszenie w jego spodniach. Jedno pociągnięcie palcami sprawiło, że jęknął ponownie — ku mojej satysfakcji.
Opuścił się na mnie, całując mnie, gdy schodził coraz niżej po moim ciele. Przez moment jego palec bawił się przy linii moich majtek, zostawiając na niej gorące, palące ślady, podczas gdy nadal ssał moją pierś. Jakoś mój stanik się rozpiął i cieszyłam się z tego.
Odsunął moje majtki, a jego dłoń wsunęła się we mnie, palec po palcu. Rozszerzyłam oczy i przygryzłam wnętrze policzków, próbując nad sobą zapanować. Wygięłam plecy w łuk i zamknęłam oczy, pozwalając, by subtelne ruchy jego dłoni sprawiały mi przyjemność.
Zaczął powoli, ale tempo przyspieszało, nawet na mnie nie patrząc. Pracował, doprowadzając mnie do orgazmu, a potem wysunął ze mnie dłoń. Podniósł głowę i, nie spuszczając ze mnie wzroku, wsunął palec do ust i ssał go, jakby rzucał mi wyzwanie.
— Teraz moja kolej — oznajmiłam, popychając go na łóżko, aż znalazłam się na nim. Usiadłam na jego ugiętej nodze i zdjęłam mu pasek z całą naglącą niecierpliwością, na jaką było mnie stać. Jego erekcja stała gotowa na powitanie; moje palce owinęły się wokół niej delikatnie.
Opuściłam głowę, biorąc najpierw samą końcówkę, po czym powoli wsuwając go do ust centymetr po centymetrze, aż dotarł do tylnej ściany gardła. Ruch był z początku powolny i drażniący, aż jego dłoń przycisnęła moją głowę, przejmując kontrolę i narzucając własne tempo.
Kiedy poczułam, że zaczyna wypływać, w końcu uniosłam głowę, zlizując resztki z kącika ust. Ujęłam go ostrożnie i opuściłam się na niego, gdy wypełnił mnie sobą. Wygięłam plecy, dosiadając go z taką gwałtowną pilnością, jaką zdołałam z siebie wydobyć.
Między nami nie padło już ani jedno słowo — tylko jęki, westchnienia i urywane oddechy na dowód tego, jak oboje byliśmy w tym dobrzy.
