Rozdział siódmy
PUNKT WIDZENIA EDWINY
Chodziłam tam i z powrotem po swoim pokoju, zmartwiona i zła, to nigdy wcześniej się nie zdarzyło, żeby Lucian wyrzucał ją podczas seksu, bardziej jakby niemalże ją wyrzucał. Pocierałam podbródek, myśląc, "czy znalazł kogoś innego, z kim sypia, czy może to była moja siostra? To nie mogła być Lana. Ona by nie odważyła się zabiegać o względy Luciana.
Postanowiłam odwiedzić pokój Luciana i spróbować jeszcze raz. Może po prostu miał zły dzień albo był zły z jakiegoś powodu. Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Luciana.
Dotarłam na jego piętro i powiedziano mi, że nie ma go w domu, poszedł do wioski stada. Postanowiłam wrócić, gdy wróci. Odchodziłam, gdy zobaczyłam jedną ze służących niosącą jakieś ubrania do jednego z pokoi na piętrze. "Kto mieszka na tym piętrze?" - zapytałam siebie. Postanowiłam zapytać służącą, a ona odpowiedziała, że to nowa rodząca Alfa.
Lucian miał nową rodzącą, dlatego zachowywał się tak, jak się zachowywał. Nie mogłam na to pozwolić, nie mogłam pozwolić, by ktoś zajął moje miejsce, nawet zwykła rodząca. Zapytałam służącą, dlaczego była na piętrze Alfa, a ona odpowiedziała: "Alfa kazał nam trzymać ją tutaj". Wysyczałam głośno i rozkazałam służącym, żeby zabrały ją na dół do kwater służących. Służąca próbowała odmówić, próbowała się sprzeciwić. Uderzyłam ją tak mocno w twarz, że pobiegła wykonać moje polecenie.
Kilka godzin później przyszła do mnie inna służąca, mówiąc, że rodząca została zakwaterowana w pokoju w kwaterach służących. Kazałam jej odejść, że zajmę się tym za chwilę. Musiałam coś zrobić, żeby ta rodząca uciekła i nigdy nie wróciła. Musiałam sprawić, by cierpiała.
Wzięłam dużą kupę prania i poszłam do kwater służących. Wymyśliłam sposób, jak poradzić sobie z rodzącą, zamierzałam sprawić, by harowała dla mnie, aż się zmęczy i sfrustruje i ucieknie.
Dotarłam do kwater służących i weszłam do pokoju, w którym była, odkryłam, że w środku była moja siostra Lana. Wycierała oczy rodzącej, byłam wściekła, ściskałam ubrania tak mocno, że paznokcie zaczęły wbijać mi się w dłoń. Wpadłam do pokoju i powiedziałam: "Lana, czy uważasz, że to dobry pomysł, żebyś spoufalała się z rodzącą, która wkrótce zajmie twoje miejsce?" Lana spojrzała na mnie swoim zwykłym łagodnym wyrazem twarzy i jasnym uśmiechem, to było irytujące, jak łatwo się uśmiechała i jak łatwo ufała ludziom. Uśmiechnęła się i powiedziała: "Nie sądzisz, że jesteś trochę paranoiczna, Edwino? Ona jest taka jak my, też jesteśmy rodzącymi. Wszystkie próbujemy dać Alfie dziedzica, więc dlaczego mamy ją dyskryminować?".
Lana naprawdę była idiotką. Wszystkie byłyśmy rodzącymi, ale ja nie byłam tylko rodzącą, byłam przyszłą Luną tego stada. Spojrzałam na nią z nienawiścią w oczach i powiedziałam: "Naprawdę jesteś głupia, Lano." Rzuciłam ubrania na rodzącą i powiedziałam: "Ty, rodząca, zrób to pranie ręcznie i musi być czyste, bez plam. Uważaj na nie, to są ubrania od projektantów, nie zniszcz ich".
Uśmiechnęłam się do siebie, wychodząc, ubrania, które jej dałam, nie powinny być prane ręcznie, to były delikatne ubrania, które wymagały specjalnych usług pralniczych. Wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku, uśmiechając się.
Moje szczęście było krótkotrwałe, gdy przypomniałam sobie o Lanie. Jeśli ktoś miał sprawić, że mój plan nie pójdzie gładko, to była to Lana. Była zbyt dobra i miała zamiar próbować uratować lub chronić rodzącą. Jak ona się nazywała? Nie obchodziło mnie to, była tylko marną rodzącą, to wszystko, czym była.
Wyszłam na zewnątrz, żeby sprawdzić rodzącą i zobaczyłam, że prała ubrania, na szczęście bogini księżyca Lany tam nie było. Podeszłam do niej, stanęłam przed nią i powiedziałam: "Zrób dobrą robotę z tymi ubraniami, rodząca, a nie będę musiała cię wychłostać. Nie zapominaj, że jesteś tylko rodzącą, a ja nie jestem taka jak ty". Nie podniosła głowy ani na chwilę, tylko patrzyła w dół, jak powinno być. Była zbyt nędzna, żeby spojrzeć mi w oczy.
Zanim dotarłam do swojego pokoju, poinformowałam kuchnię, żeby karmili ją tylko na moje polecenie, grożąc, że każdy, kto się sprzeciwi, zostanie ukarany. Wyszłam z kuchni z dumą.
Właśnie usłyszałam, że Alfa spędzi więcej czasu w wiosce stada, jeszcze dwa dni. Lucas był jedynym, który wrócił do domu, ale zaraz znów miał wyjechać. Dobrze, że wyjeżdżał, mogłam robić, co chciałam.
O zmierzchu jedna z pokojówek, która się mną zajmowała, wbiegła, wołając mnie, że jestem pilnie potrzebna. Odesłałam ją, mówiąc, że zaraz przyjdę. Uśmiechnęłam się do siebie, mój plan zadziałał. Szybko starłam uśmiech z twarzy i zastąpiłam go grymasem, musiałam udawać, że nic o tym nie wiem.
Gdy dotarłam na miejsce, kobieta odpowiedzialna za pranie miała surowy wyraz twarzy, podczas gdy hodowczyni stała obok niej, z pochyloną głową, trzęsąc się jakby płakała. Spojrzałam na nią, a potem na kobietę od prania i powiedziałam: „co jest tak pilnego, że musiałam tu zostać przyciągnięta? To lepiej, żeby było coś ważnego”.
Kobieta od prania wzięła ubrania i pokazała mi, mówiąc: „ta służąca zniszczyła pani ubrania. Prała je ręcznie i teraz są zrujnowane”. Wzięłam ubrania i udawałam, że z gniewem je oglądam. Obróciłam je na drugą stronę i krzyknęłam: „ty głupia hodowczyni. Zrujnowałaś moje ubrania, moje idealne projekty, dlaczego? Zrobiłaś to, żeby mi dopiec?” Próbowała przeprosić i błagać, ale odepchnęłam ją i udawałam smutek i łzy. Padła na kolana i zaczęła mnie błagać i płakać.
Kazałam ją wrzucić do magazynu i zamknąć do jutra. Pośpiesznie wróciłam do swojego pokoju, udając złość i smutek. Opadłam leniwie na łóżko i zaczęłam się śmiać. Widok jej, jak wyglądała na omdlewającą, był dla mnie wszystkim. To był dopiero początek, zamierzałam sprawić, że będzie cierpieć tak bardzo, że ucieknie. Zaczęłam się śmiać.
Nienawidziłam, gdy Lucian nie był w pobliżu, co oznaczało, że musiałam spać z innymi facetami. Strażnik, który właśnie mnie posuwał, robił to okropnie. Nie było żadnej siły ani energii, tylko ciężko dyszał i pocił się na moich plecach.
Kilka minut później zniknął, a ja leżałam w wannie, mocząc się w wodzie. Pomagało to rozluźnić mięśnie i sprawiało, że czułam się lżejsza. Nienawidziłam uczucia, że nie czuję bólu między nogami. Musiałam znaleźć kogoś innego albo modlić się do bogini, żeby Lucian wrócił na czas. Tęskniłam i pragnęłam jego dotyku, bawiłam się wodą i wyobrażałam sobie, że jest w niej.
Miałam się właśnie przebrać, gdy Lana weszła do mojego pokoju, wyglądała na wściekłą, musiała dowiedzieć się o hodowczyni w magazynie. Udawałam obojętność i powiedziałam: „jestem pewna, że znasz słowo 'pukanie', bo nie możesz tak wpadać do mojego pokoju, siostro”. Spojrzała na mnie uważnie i odpowiedziała: „jak mogłaś to zrobić niewinnej osobie, Eddie, wiedziałaś, że tych ubrań nie należy prać ręcznie, ale mimo to dałaś je jej. Co ci zrobiła, Eddie?”
Powoli podeszłam do niej, licząc kroki i powiedziałam: „dla ciebie to Edwina, siostro. W momencie, gdy zdecydowałaś się stanąć po stronie tej hodowczyni, straciłaś prawo, by nazywać mnie Eddie. A dlaczego jej nienawidzę? Bo jest tu, żeby ukraść moje miejsce przy Lucianie, a na to nie mogę pozwolić. Teraz wyjdź i zamknij za sobą drzwi”.
Dlaczego nigdy nie mogła stanąć po mojej stronie? Czy to było takie trudne? Próbowałam sprawić, by była ze mną, ale ona kategorycznie odmówiła. Dałam jej szansę, a ona ją zmarnowała. Jeśli chciała, bym była jej wrogiem, to właśnie to dostała. Byłam teraz jej wrogiem. Nie mogłam uwierzyć, że przyszła mnie skonfrontować z powodu głupiej dziwki.
Ubierałam się ze złością i kazałam przynieść kolację do pokoju.
