Odzyskując to, co moje

Pobierz <Odzyskując to, co moje> za darmo!

POBIERZ

Logan 004

Logan

Kiedy się budzę, nie mogę przestać myśleć o tym, co się stało zeszłej nocy. Wyciągam rękę, żeby ją poczuć obok siebie w łóżku, ale jej tam nie ma.

Wyskakuję z łóżka, wołając jej imię, ale nie ma odpowiedzi.

Idę do łazienki, ale jej tam też nie ma.

Wracam do pokoju i zauważam kopertę i notatkę na stoliku nocnym.

"Potrzebuję czasu, żeby przemyśleć to, co się stało zeszłej nocy między nami. Proszę, zrozum, że to nie chodzi o ciebie. Zostawiłam trochę pieniędzy na pokrycie mojej części kosztów hotelu. Trzymaj się, Nadine."

Natychmiast biorę telefon i dzwonię do jednego z moich ludzi.

"Dzień dobry, szefie."

"Dzień dobry, Mark. Znajdź tę kobietę z zeszłej nocy."

"Tak, szefie."

Idę do łazienki, odświeżam się, a potem znowu dzwoni mój telefon. Przez linię słyszę głos Marka.

"Znalazłeś ją?" pytam, modląc się o pozytywną odpowiedź.

"Tak, szefie. Jest na moście."

"Cholera, podaj mi teraz lokalizację."

Wybiegam z hotelu, jednego z wielu, które posiadam. Mój szofer już czeka w samochodzie, szybko mówię mu, gdzie jechać. "Szybciej!" rozkazuję.

"Tak, szefie," odpowiada, natychmiast przyspieszając.

Niepokój zalewa mnie, gdy jedziemy na miejsce. Przychodzi mi do głowy myśl, "jedź pod most." Instruuję mojego szofera.

On skręca i przyspiesza.

"Szefie, jesteśmy na miejscu," jego głos wyrywa mnie z zamyślenia.

W ułamku sekundy wyskakuję z samochodu.

Wtedy zauważam ciało opadające z mostu.

Bez wahania zdejmuję kurtkę i skaczę do rzeki, żeby ją uratować.

Płynę bez przerwy, docieram do niej i wyciągam ją na brzeg.

Trzęsie się, ma trudności z oddychaniem, a ja trzymam ją mocno, próbując ją uspokoić. Wydaje się taka krucha. Łzy spływają jej po policzkach, a ja czuję ulgę, że zadziałałem szybko.

Na brzegu zbiera się więcej ludzi, a jeden z moich ludzi dzwoni po mojego lekarza. Wkrótce przyjeżdża, sprawdzając jej parametry życiowe i upewniając się, że wszystko jest w porządku.

Radzi mi, żeby pozwolić jej odpocząć. Dziękuję mu i zabieram ją z powrotem do hotelu. Zasypia.

Czekam przy jej łóżku, aż się obudzi. Następnie dzwonię do mojej asystentki. Przy trzecim sygnale odbiera.

"Dzień dobry, panie West."

"Wyczyść mój harmonogram na dzisiaj." Wydaję stanowczy rozkaz, nie zwracając uwagi na jej powitanie. Kończę rozmowę, mając nadzieję na powrót do zdrowia Nadine.

Po długim śnie w końcu się budzi. Mruga, przyzwyczajając się do światła w pokoju. Siada i rozgląda się.

"Gdzie jestem?" pyta, a w jej oczach widać ciekawość.

Nasze oczy się spotykają i widzę w jej spojrzeniu błysk rozpoznania. Potem opada z powrotem na łóżko, zamykając oczy.

"Musisz coś zjeść," mówię do niej, gdy jeden z moich ludzi przynosi jej jedzenie.

Waha się, ale gdy jej żołądek burczy, uśmiecha się i zaczyna jeść, podczas gdy ja ją uważnie obserwuję.

"Sprawiasz, że czuję się nieswojo, kiedy tak na mnie patrzysz," mówi.

Milczę.

"Dlaczego mnie uratowałeś? Powinieneś był pozwolić mi uciec od tego bólu i tortur," błaga.

Ciągle milczę.

"Proszę, powiedz coś," błaga.

"Nadine."

Odwraca się do mnie zaskoczona. "Znasz moje imię?"

Nie odpowiadam na jej pytania i kontynuuję.

"Kim jesteś?" pyta.

"Jestem Logan West," odpowiadam, zmuszając się do uśmiechu w najlepszej próbie bycia uprzejmym.

"Widziałem wszystko na weselu."

Jej wyraz twarzy zmienia się na zraniony, ale ja mówię dalej.

"Zauważyłem, że byłaś zraniona przez to, co zrobiła twoja siostra i Jake, i dlatego zdecydowałaś się puścić ten film na weselu."

Bierze głęboki oddech, łzy napływają jej do oczu. "Masz rację," przyznaje, jej głos drży. "Byłam głęboko zraniona ich zdradą. Myślałam, że pokazanie tego filmu pomoże mi zemścić się."

Patrzę na nią, marszcząc brwi w zamieszaniu, stukając niecierpliwie palcami. "Co, myślałaś o skoku do rzeki? Umarłabyś z bólu, którego nie mogłabyś znieść, gdyby ktoś nie przyszedł ci na ratunek."

Podnosi brew i wzdycha z rezygnacją.

"Jake i Nathalie nawet by nie zauważyli, że cię nie ma. Twoi rodzice może sprawdziliby, co się z tobą dzieje z poczucia winy po tygodniu, a wtedy już by cię nie było na tym świecie."

"Nie miałabyś pogrzebu, grobu, nikt by za tobą nie płakał, podczas gdy Jake i Nathalie żyliby długo i szczęśliwie. Mogłaś pójść do Jake'a i powiedzieć mu, że umierasz przez niego, skazując go na resztę życia w poczuciu winy. To lepsze niż umieranie w bólu jak przegrany," mówię, sprawiając, że drży ze strachu.

Łzy napływają jej do oczu. "Możesz przestać już? Dlaczego jesteś taki okrutny?"

"Nie rozumiesz. Moja rodzina mnie nienawidzi. Jestem jak niechciana osoba w ich życiu, podczas gdy moja siostra przyciąga ich uwagę bez wysiłku," mówi, łzy płyną jej po twarzy.

Podchodzę bliżej, delikatnie trzymając ją w miejscu.

"Pomogę ci zemścić się na nich," mówię cicho.

"Dlaczego to dla mnie robisz? Nawet cię nie znam," pyta, patrząc głęboko w moje oczy.

"To dobre pytanie. Mam dla ciebie propozycję," mówię poważnym tonem.

Zmarszczyła brwi i spojrzała na mnie pytająco. "Co to jest?" pyta.

Poprzedni rozdział
Następny rozdział