Nadyna 003
Nadine
Idziemy za rękę, wychodząc z sali, a ja nie mogę oderwać od niego wzroku. Jest diabelnie przystojny.
Wszyscy się gapią, zszokowani. Wiem, że to przez tego greckiego boga u mego boku.
W moim lekko pijanym stanie czuję się odważna, przytulam się do niego jak uczennica. "Weź mnie całą dzisiaj, spraw, żebym znowu poczuła się cała," bełkoczę.
"Jak sobie życzysz, moja pani," odpowiada z uśmiechem.
Rumienię się, pochylając się i całując go, oplatając ramionami jego szyję. On odpowiada chętnie, jego usta ciepłe i zachęcające.
"Smakujesz bosko," szepczę, zatracona w chwili.
"Jesteś piękna," mówi miękko, jego spojrzenie intensywne.
Spacerujemy ulicą, jego dłoń w mojej. Połączenie jest ekscytujące i kojące.
Bez słowa zdaje się, że rozumiemy się doskonale, gdy zatrzymujemy się przed hotelem. Czuję się, jakby rzucono na mnie zaklęcie, sprawiające, że rzucam ostrożność na wiatr.
Hol hotelu jest wspaniały, z wysokimi sufitami, marmurowymi podłogami i majestatycznymi schodami. Na ścianach wiszą drogie obrazy, a powietrze pachnie świeżymi kwiatami.
Nie mogę oderwać od niego rąk, moje serce bije szybciej, gdy na niego patrzę. On to zauważa, uśmiechając się złośliwie, świadomy, jak bardzo na mnie działa. W windzie chichoczę z ekscytacji.
Kiedy wchodzimy do pokoju, powietrze wokół nas jest naładowane. Patrzy na mnie intensywnie, zanim obejmie moją pierś.
Drżę pod jego dotykiem, a nasze usta zderzają się w namiętnym pocałunku, nasze języki eksplorują się nawzajem z zapałem.
Moje ręce błądzą po jego ciele, a on robi to samo, oboje zatraceni w chwili.
Czuję jego pożądanie naciskające na mnie, a ja niezdarnie próbuję rozpiąć jego pasek. Szybko zrzuca ubrania, a ja robię to samo, rzucając je na bok.
Nagi, patrzy na mnie, jego oczy pełne podziwu. "Jesteś oszałamiająca," mówi, sprawiając, że moje serce bije jeszcze szybciej.
Chwyta mnie za talię, prowadząc do łóżka i popychając na miękki materac. Podąża za mną, a my patrzymy na siebie, nasze oczy pełne pożądania.
Jego ręce eksplorują moje ciało, jego palce drażnią moje sutki, aż stwardnieją pod jego dotykiem.
Jęczę, gdy ponownie mnie całuje, moje biodra unoszą się przeciw niemu, desperacko pragnąc więcej. Trzyma mnie mocno, gdy wchodzi we mnie mocnym pchnięciem.
Oboje jęczymy przy kontakcie, nasze ciała idealnie do siebie pasują.
Na początku porusza się powoli, ciesząc się każdym ruchem, ale wkrótce zatracamy się w rytmie, poruszając się szybciej, przytłoczeni przyjemnością.
Czuję, jak zbliża się mój orgazm, a on to wyczuwa, przyspieszając, aż eksploduję w ekstazie, a on podąża za mną, wypełniając mnie swoim spełnieniem.
To uczucie jest nie z tego świata. Zmęczona, zauważam jego przenikliwe spojrzenie na mnie, powoli całując moje czoło, gdy leżę w jego ramionach, odpływając w sen, czując się szczęśliwsza niż od dawna.
Następnego ranka obudziłam się z potwornym bólem głowy. Rozejrzałam się po otoczeniu i wpadłam w panikę, widząc, że jestem w obcym miejscu.
Potem, powoli, zaczęły się układać kawałki układanki. Gdy przypomniałam sobie, gdzie jestem, wydarzenia z poprzedniego wieczoru wróciły do mojej pamięci.
Zerkam na mężczyznę obok mnie. Delikatne światło słoneczne wpadające przez zasłony rzuca ciepły blask na jego twarz, sprawiając, że wygląda jak dzieło sztuki.
Przez chwilę podziwiam go, spokojnego i boskiego w jego śnie. Jest w nim coś, czego nie potrafię wyjaśnić.
Cicho wyślizguję się z łóżka, starając się go nie obudzić. Porusza się lekko, ale nie budzi się. Wzdycham z ulgą, wiedząc, że nadal śpi.
Powoli zbieram swoje ubrania rozrzucone po podłodze i ubieram się. Rzucam ostatnie spojrzenie na mężczyznę, ale w jakiś sposób nie żałuję.
Zostawiam trochę pieniędzy na stoliku nocnym wraz z notatką, czując, że to właściwe.
Kiedy wychodzę na ulicę, wspomnienia z poprzedniego dnia zalewają moje myśli. Myślałam, że Jake był moim księciem z bajki.
Moje myśli wracają do chwili, gdy poznałam Jake'a.
Spotkaliśmy się w deszczowe popołudnie, gdy spieszyłam się chodnikiem z parasolem, zderzając się z nim.
Zatyka mi dech w piersiach, a serce bije głośno w piersi, gdy patrzę w górę, by zobaczyć najpiękniejsze oczy, które mnie oczarowują.
"Prze... przepraszam," jąkam się, a serce robi fikołka.
"Nic się nie stało, piękna," mówi z uśmiechem, jego oczy zatrzymują się na moich. Jestem pewna, że wie, jak bardzo na mnie działa, ale powoli się oddalam.
Po tym spotkaniu nie mogę przestać o nim myśleć.
To jak spełnienie marzeń, gdy nasze drogi ponownie się krzyżują podczas zakupów z Sydney.
Znowu zatyka mi dech, gdy podchodzi bliżej. "Cześć, pamiętam cię z tamtego dnia."
"Cześć, tak," odpowiadam, czując, jak krew napływa mi do policzków, barwiąc je na czerwono.
"Nie usłyszałem twojego imienia ostatnim razem," mówi, uśmiechając się, jakby całkowicie świadomy efektu, jaki na mnie wywiera.
"To dlatego, że ci go nie powiedziałam," mówię, przewracając oczami na jego tekst. Kiedy ściskam jego dłoń, jest w tym coś, co czuję, gdy nasze ręce się dotykają.
Od tego momentu zaczynamy się spotykać, a on w końcu oświadcza mi się na szczycie Wieży Eiffla.
Zawsze marzyłam, żeby mi się tam oświadczono, i to było jak spełnienie marzeń. Powiedziałam "tak" bez wahania, bo go kochałam.
Przedstawiłam go moim rodzicom, a Jake i mój ojciec od razu się zaprzyjaźnili, rozmawiając o biznesie i giełdzie.
Sydney ostrzegała mnie, że działam zbyt szybko, a teraz jej słowa mnie prześladują. Zaślepiona miłością, nie widziałam prawdy.
Co ja sobie myślałam, wystawiając Jake'a i Nathalie na światło dzienne? Myślałam, że przyniesie to sprawiedliwość, ale nie przyniosło. Zostawiło mnie tylko z poczuciem pustki.
Nie mogę wrócić do domu. Nie po wszystkim - zdradzie Jake'a, odrzuceniu przez rodzinę. Jak mogę ich znowu stawić czoła?
Nie mając dokąd się udać, czuję się zagubiona. Łzy płyną mi po twarzy, gdy wędruję, ciężar zdrady przygniata moje serce.
Idę, aż znajduję się na krawędzi mostu, patrząc w dół na rzekę poniżej. Woda delikatnie bulgocze, niemal zapraszając.
Nagle za mną rozlega się krzyk: "Proszę, nie skacz!" Głos jest rozpaczliwy, pełen troski.
Wyrywam się z transu i odwracam, by zobaczyć kogoś biegnącego w moją stronę, z szeroko otwartymi oczami pełnymi strachu. Moja stopa unosi się na krawędzi, a ja waham się, niepewna, co robić dalej...
