Królowa Hybryda Alpha

Pobierz <Królowa Hybryda Alpha> za darmo!

POBIERZ

Rozdział 4

(POV Kaeleigh)

Spojrzałam w stronę grupy wilkołaków z jednej z lokalnych watah, watahy Czarnego Księżyca, wchodzących do środka. Było ich siedmioro lub ośmioro, głównie dziewczyny, ale kilku mężczyzn także. Obserwowałam, jak zajmują dwa stoły blisko siebie, a jeden z mężczyzn rozgląda się po barze, jakby czegoś szukał. Nasze spojrzenia się spotkały, a on skinął głową w moim kierunku. Odpowiedziałam lekkim skinieniem, starając się zachować twarz bez wyrazu.

„Ach, widzę, że nie jesteśmy tak sami, jak mówimy,” Alfa patrzył na mnie i prawdopodobnie zauważył najmniejszą reakcję z mojej strony. Zerknęłam na niego przelotnie i pokręciłam głową.

„Nie, jestem sama i cieszę się z tego,” powiedziałam stanowczo. On odpowiedział śmiechem i wstał ze swojego miejsca.

„Cóż, widzę, że miałem już dość,” powiedział i skinął głową, zanim skierował się do wyjścia. Spojrzałam na pełną szklankę whisky z colą, za którą właśnie zapłacił, i znowu pokręciłam głową.

„O, bogini moja!” usłyszałam piskliwy głos i przewróciłam oczami. „Nie mogę uwierzyć, że ta szmata nadal tu pracuje.” Jedna z wilkołaczek patrzyła na mnie z drugiego końca sali. Zaśmiałam się do siebie, słysząc jak używa słowa szmata, biorąc pod uwagę jej oczywiście sztuczne platynowe blond włosy i sukienkę tak krótką, że nie sądziłam, że można ją nazwać sukienką, co pokazywało, jak bardzo była „klasowa”. Przemaszerowała do baru w jaskrawozłotych, kiczowatych szpilkach i pochyliła się, dając Bobby'emu pełny widok na swoje piersi, które prawie wysypywały się z sukienki.

„Bobby, proszę, obsłuż mnie dziś wieczorem,” zrobiła słodką minkę, „Nie chciałabym złapać wścieklizny od tego psa, którego uparcie trzymasz.” Przewróciłam oczami ponownie.

„Tak, obsłuż ją, Bobby,” zawołałam. „Tylko uważaj na wszy, z tego co słyszałam.”

„Ty suko!” krzyknęła, a Bobby westchnął dramatycznie.

„Kaeleigh,” błagał. Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się. Nie mogłam się powstrzymać. Ta suka wilkołak była na moim karku od prawie tak długo, jak tu pracowałam, i to mnie drażniło. Co sprawiało, że było to jeszcze gorsze, to powód, dla którego miała do mnie pretensje, właśnie zbliżał się do baru.

Jensen Hagen, blond włosy, niebieskie oczy i ciało jak bóg, zatrzymał się przy barze i uśmiechnął się do mnie. Miał na sobie białą koszulkę, która idealnie przylegała do jego ośmiopaka i pokazywała kawałek tatuażu tuż pod rękawem. Wiedziałam z pamięci, że tatuaż ciągnął się na jego klatkę piersiową i był pięknym wzorem wikinga. Był także przyszłym Beta watahy Czarnego Księżyca. Zazwyczaj trzymałam się z daleka od wilków z watah. Ale około sześć miesięcy temu, urok Jensena zadziałał na mnie trochę za dobrze i od tego czasu byliśmy przyjaciółmi z korzyściami, od czasu do czasu. Był zabawny i wiedział, że nie szukam niczego poważnego i nie wywierał na mnie presji. Zaspokajaliśmy swoje potrzeby i to nam odpowiadało. Poza przypadkami, gdy takie suki wilkołaki jak ta, która teraz patrzyła na mnie z wściekłością, nie lubiły myśli, że przyszły Beta sypia z brudnym wyrzutkiem.

„Cześć Kae,” powiedział, a ja uśmiechnęłam się do niego.

„Jak zwykle, Jensen?” zapytałam, a on skinął głową.

„A dla mnie, kochanie,” przyjaciel Jensena i przyszły Gamma, Zack, uśmiechnął się do mnie szeroko. Uśmiechnęłam się i wyjęłam z lodówki kilka butelek piwa, po czym nabiłam je na kasę. Zack zerknął na dziewczynę, która niemalże pieniąc się z ust, i westchnął.

„Lepiej weź jeszcze jedno dla tej królowej dramatu,” powiedział z mrugnięciem oka. „Tylko upewnij się, że dobrze oblizujesz szklankę najpierw.” Usłyszałam warkot dochodzący z jej strony.

„Adelaide, daj spokój,” warknął Jensen, jego rangę czuć było w głosie i natychmiast się skuliła. Spojrzała na niego gniewnie przez chwilę, po czym dramatycznie odwróciła się na pięcie i odeszła.

„Dzięki, kochanie,” powiedział Zack, podnosząc swoje piwo i kierując się w stronę stolików. Jensen pozostał na miejscu, obserwując mnie.

„Co!” warknęłam w końcu po chwili, a on uśmiechnął się swoim chłopięcym urokiem. Cholera, wiedziałam, co będzie dalej.

„Jutro będę w mieście,” powiedział, a ja uniosłam brew. „Mam spotkanie biznesowe.”

„Och, więc wychodzisz w szkolną noc?” zapytałam słodko. Unikałam tego, dokąd to zmierzało.

„Zatrzymam się w mieszkaniu,” powiedział, a ja westchnęłam. Mieszkanie należało do stada Ciemnego Księżyca i było używane przez wyższe rangą osoby, jeśli potrzebowały noclegu w mieście. Albo jeśli trzeba było kogoś niebezpiecznego przenocować.

„Jutro masz wolne, prawda?” zapytał Jensen, a ja znowu westchnęłam.

„Jen,” powiedziałam, „może powinniśmy trochę ochłonąć.” Przypomniałam sobie, że gdy Ezra wróci z wyjazdu, możemy stąd wyjechać i nie zobaczę tych pięknych niebieskich oczu ponownie.

„Proszę, naprawdę chcę cię zobaczyć,” błagał, a ja skrzywiłam się. Próbowałam wymyślić wymówkę, ale już wiedziałam, że jej nie znajdę.

„Dobrze,” powiedziałam. „Przyjdę, okej?” Uśmiech, który dostałam, był na tyle jasny, że sama się uśmiechnęłam.

„Świetnie,” powiedział zadowolony. „Chciałem z tobą o czymś porozmawiać, ale możemy to zrobić jutro.” Uśmiechnęłam się w odpowiedzi, choć zaczynałam się denerwować. Nie podobało mi się to. Cokolwiek chciał mi powiedzieć, miałam przeczucie, że mi się to nie spodoba.

Poprzedni rozdział
Następny rozdział