Rozdział 2
(Punkt widzenia Kaeleigh)
„Dzień dobry,” powiedział z uśmiechem, gdy usiadłam przy barze śniadaniowym i sięgnęłam po jabłko z miski.
„Nie pozwól, żeby Eliana to zobaczyła. Wpadnie w szał, jeśli pomyśli, że to wszystko, co jesz.”
„Czego nie mam zobaczyć?” Luna Eliana weszła do kuchni i zmrużyła oczy na swojego partnera i męża. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Mimo że był Alfą, wciąż był bezsilny, jeśli chodziło o jego partnerkę. Uwielbiałam ich związek i widok ich miłości. Część mnie pragnęła tego samego dla siebie, ale inna część była przerażona. Więź przeznaczonego partnera była niesamowicie potężną siłą. A widok złamanego serca mojej matki zawsze nawiedzał mnie, gdy o tym myślałam.
„O Kae,” wykrzyknęła Eliana, „Nie waż się myśleć, że to wszystko, co będziesz jadła, młoda damo.” Zaśmiałam się ponownie, a tym razem dołączył do mnie Ezra.
„Mówiłem ci,” powiedział Ezra, a ja przewróciłam oczami i ugryzłam jabłko. Eliana zajęła się kuchnią, a zapach bekonu i kiełbasek szybko wypełnił powietrze. Ezra usiadł przy barze śniadaniowym i zaczął przeglądać gazetę.
„A tak przy okazji,” powiedział, nie podnosząc wzroku, „widziałem twoje notatki na temat Tate Holdings.” Skrzywiłam się na swoim miejscu. Byli jednym z klientów Ezry i Jeremy'ego. Wczoraj wieczorem nudziłam się, więc zaczęłam grzebać w jego biurze. Miałam smykałkę do biznesu i potrafiłam dostrzec, kiedy coś miało potencjał. Napisałam kilka rzeczy na podstawie tego, co wiedziałam od Ezry i Jeremy'ego.
„Przepraszam,” powiedziałam.
„Nie, właściwie były dobre,” powiedział. „Wysłałem je do Jeremy'ego i zgodził się, że to dobry pomysł.” Uśmiechnęłam się na pochwałę.
„Wiesz, jeśli rozważyłabyś dołączenie do naszego biznesu z Jer, mogłabyś rzucić tę beznadziejną pracę.” Zmrużyłam oczy na Ezrę, a on się zaśmiał.
„Dobra, to tylko myśl, to wszystko.” Próbował mnie namówić do rzucenia pracy w barze, odkąd ją dostałam. Ale lubiłam ją, dawała mi trochę wolności i zarobki były całkiem niezłe. Nie to, żeby Ezra i Eliana brali ode mnie cokolwiek na czynsz, więc miałam całkiem spore oszczędności.
„Może jak wrócę z podróży, moglibyśmy spojrzeć na wyniki,” powiedział, a ja rzuciłam mu ciekawskie spojrzenie.
„Wyjeżdżasz?” zapytałam, a on spojrzał na Elianę, która nakładała jedzenie. Zobaczyłam bardzo znajome spojrzenie, które między nimi przeszło. Takie, które oznaczało, że coś ukrywają.
„Co?” zapytałam, mrużąc oczy. „To podróż służbowa czy jedna z tych innych podróży?” Zapytałam. Wyraz twarzy Ezry odpowiedział na moje pytanie i poczułam, jak żołądek mi się ściska. Co kilka lat Alfa Ezra i Beta Jeremy dostają informacje od swoich kontaktów, które wskazują, że możemy być znowu w niebezpieczeństwie. Wtedy kończy się na tym, że pakujemy nasze rzeczy i szukamy nowego miejsca do przeprowadzki. Nigdy wcześniej mi to nie przeszkadzało. Ale kiedy przeprowadziliśmy się tutaj, nie mogłam powstrzymać się od poczucia, że to nasze miejsce. Nasze stare terytorium stada znajdowało się w tej okolicy i zastanawiałam się, czy nasza przeprowadzka tutaj była znakiem, że zagrożenie zostało zażegnane. Westchnęłam i odłożyłam widelec, który właśnie podniosłam. Nagle straciłam apetyt.
„Kiedy?” zapytałam, a Ezra wzruszył ramionami.
„Przepraszam, kochanie,” powiedział. „Wiem, że ci się tu podoba i mimo jak bardzo tego nienawidzę, wiem, że lubisz swoją pracę. Tylko że obiecaliśmy...” przerwał, gdy Elaina zakaszlała i spuścił głowę. Spojrzałam na nich oboje, gdy unikali kontaktu wzrokowego.
„Czego nie mówicie?” zapytałam. Zaczynałam się irytować i nienawidziłam być trzymana w nieświadomości, ale tolerowałam to przez większość czasu.
„Nie mogę wykonywać moich obowiązków Gammy, jeśli nie znam wszystkich informacji, Ezra,” warknęłam, wstając z krzesła.
„Kae,” zawołał za mną, gdy wychodziłam z pokoju. Nienawidziłam życia w ukryciu, zwłaszcza że nie miałam pojęcia dlaczego, serio, co było tak ważne, że po prawie dwudziestu latach wciąż byliśmy ścigani.
„Kae, proszę,” powiedział ponownie, jego głos błagalny. Zatrzymałam się i zamknęłam oczy. Po głębokim oddechu odwróciłam się do niego. Wiedziałam, że mam tendencję do zbytniego emocjonowania się. Podobno to dlatego, że jestem pasjonatką, według Bety Jeremy'ego.
„W porządku,” wymusiłam uśmiech na twarzy, „rozumiem. Wiem, że tylko starasz się nas wszystkich chronić. Tylko chciałabym jakoś pomóc.” Ezra spojrzał na Elainę i wymienili spojrzenia, zanim ponownie spojrzał mi w oczy.
„Może powinniśmy porozmawiać, gdy wrócę,” powiedział. „Może nadszedł czas, żebyś poznała prawdę. Czy możemy poczekać z tym, aż wrócę? Może to zająć więcej niż kilka godzin.” Skinęłam głową w odpowiedzi. Po wyrazie jego twarzy i wymuszonym uśmiechu Elainy widziałam, że mówi poważnie.
„Dobrze,” mruknęłam, czując się trochę głupio i bardzo kapryśnie.
„Dobrze, świetnie,” powiedział Ezra i wstał. Pocałował Elainę, a potem podszedł i pocałował mnie w czoło. „Jesteś dobrą dziewczyną, Kaeleigh, i przeszłaś więcej niż ktokolwiek z nas. Mam nadzieję, że wiesz, że chcemy tylko twojego bezpieczeństwa.” Uśmiechnęłam się ponownie i skinęłam głową.
„Wiem,” powiedziałam, a on skinął głową.
„Cóż, lepiej się spakuję. I nie martw się, wrócę za kilka dni, a wtedy opowiemy ci całą historię.” Potem skierował się do swojej sypialni i zamknął drzwi.
