I Spotkaliśmy się Ponownie

Pobierz <I Spotkaliśmy się Ponownie> za darmo!

POBIERZ

Rozdział 8

Punkt widzenia: Amayra

W końcu nadszedł dzień imprezy dla pierwszorocznych. Wszyscy byliśmy podekscytowani, bo to była nasza pierwsza impreza na uniwersytecie. Karan był od nas o rok starszy. Więc nie przychodził. Trochę mnie to zmartwiło.

Ale entuzjazm związany z imprezą przyćmił mój smutek.

Poorvi miała na sobie różową sukienkę do kolan, z małymi fioletowymi kwiatkami na dole, i zostawiła rozpuszczone kręcone włosy.

Sukienka Mayry też była bardzo piękna. Założyła czerwoną, bezrękawnikową sukienkę i upięła włosy w mały koczek.

Ja miałam na sobie prostą czarną satynową sukienkę ze srebrnymi dodatkami. Zrobiłam lekki makijaż i dopełniłam całość czarnymi szpilkami.

Zrobiłam selfie i wysłałam je Karanowi. Potem ruszyłyśmy na imprezę.

Kiedy dotarłyśmy na miejsce, impreza już trwała, a na scenie występowali artyści.

Po mniej więcej paru godzinach wszystkie występy się skończyły i nadeszła pora na taniec, kiedy wszyscy byli gotowi tańczyć jak szaleni.

My też tańczyłyśmy do muzyki. Wtedy podszedł do mnie kelner i podał mi karteczkę.

Na karteczce było napisane: „Czekam na ciebie z tyłu biblioteki, przyjdź szybko. Karan”.

Po przeczytaniu notatki uniosłam głowę, ale kelnera już nie było.

Szybko omiotłam wzrokiem otoczenie. Kiedy wypatrzyłam Poorvi i Mayrę, podeszłam do nich i powiedziałam, że Karan wezwał mnie za bibliotekę.

Najpierw trochę protestowały, tylko po to, żeby się ze mnie podroczyć. Ale szybko się zgodziły i ruszyły w stronę biblioteki.

Nie miałam pojęcia, że powoli zmierzam w stronę niebezpieczeństwa.

Gdy dotarłam na miejsce, nie było tam nikogo. Wokół panowała martwa cisza. Słońce już zaszło. Jedynym źródłem światła była żarówka wisząca na ścianie.

– Karan, gdzie jesteś? – zapytałam, czując w środku nieprzyjemny dreszcz.

Postanowiłam do niego zadzwonić. Kiedy wyciągnęłam telefon, żeby wybrać numer, nagle jakaś dłoń pojawiła się za moimi plecami i zasłoniła mi usta.

Spanikowałam i próbowałam odciągnąć tę rękę, bo wiedziałam, że osoba, która zakryła mi usta, nie jest Karanem.

W panice nawet nie wiem, kiedy mój telefon upadł.

Próbowałam wołać o pomoc, ale wydobywały się ze mnie tylko stłumione dźwięki.

Potem ta osoba nagle zaczęła wlec mnie w stronę ciemniejszego kąta. Serce waliło mi jak oszalałe o żebra, gdy w głowie kłębiły się wszystkie możliwe scenariusze.

Punkt widzenia: Karan

Wpatrywałem się w zdjęcie, które Amayra mi wysłała. Wyglądała cholernie seksownie w tym czarnym stroju. Miała tylko kolczyki, a jej długa szyja pozostała odsłonięta.

Byłem na mieście z kumplami. Kiedy wróciłem do mieszkania, poczułem się strasznie samotny.

Wtedy wziąłem telefon i zacząłem oglądać jej zdjęcia. Wyglądała zjawiskowo.

Najpierw postanowiłem pozwolić jej cieszyć się imprezą bez żadnych zakłóceń. Ale teraz tak bardzo za nią tęsknię, że nie umiem wytrzymać bez usłyszenia jej głosu.

Wybrałem jej numer, ale tylko dzwoniło. Zadzwoniłem ponownie, ale wtedy telefon był już wyłączony. Lekko się skrzywiłem.

Wybrałem numer jej przyjaciółki, Mayry. Odebrała po trzech sygnałach.

– Halo – powiedziała, ciężko oddychając. Musiała tańczyć.

– Hej, Mayra, tu Karan. Gdzie jest Amayra? Nie odbiera moich telefonów – zapytałem.

Przez kilka sekund panowała cisza, aż w końcu się odezwała.

– O czym ty mówisz? Poszła spotkać się z tobą za biblioteką. Wzywałeś ją – powiedziała z niepokojem.

Serce zatrzymało mi się na sekundę. Po jej słowach poczułem narastającą grozę.

– Jak to poszła? – zapytałem, starając się brzmieć spokojnie.

Nie chciałem ich martwić, dopóki nie byłem niczego pewien.

– Poszła jakieś dziesięć minut temu. – Kiedy to powiedziała, rozłączyłem się i popędziłem w stronę biblioteki.

Biblioteka była jakieś pięć minut drogi. Ale pokonałem ten dystans w dwie minuty. Gdy dotarłem na miejsce, nie było tam nikogo. Rozejrzałem się, ale nikogo nie widziałem.

Wtedy zauważyłem telefon na ziemi. Podniosłem go. To był telefon Amayry.

Strach wezbrał mi w sercu i zacząłem szukać jej jak szalony.

Potem usłyszałem jakieś dźwięki w ciemności. Pobiegłem w stronę odgłosu i to, co zobaczyłem, doprowadziło mnie do szału.

Gdy ujrzałem scenę przed sobą, zobaczyłem tylko czerwień. Zaczęły mnie swędzieć ręce i miałem ochotę kogoś zabić.

Poprzedni rozdział
Następny rozdział