Rozdział 3
Punkt widzenia: Amayra
Gdy weszliśmy do pokoju, od razu wypaliłam:
— Co ty tu robisz? Znudziły ci się przygody na jedną noc, że nagle postanowiłeś się ożenić?
Skrzyżowałam ręce na piersi. Chociaż byłam wściekła i miałam ochotę zedrzeć ten wyraz z jego twarzy, zachowałam spokój. Choć nie potrafiłam powstrzymać swojego złośliwego języka.
Nagle zaczął iść powoli w moją stronę, wpatrując mi się w oczy. A kiedy zbliżał się krok po kroku, ja zaczęłam się cofać, aż moje nogi uderzyły o stolik stojący pośrodku pokoju i zatrzymałam się. Stanął tuż przede mną, a nasze ciała dzieliło zaledwie kilka cali.
Potem objął mnie prawą ręką w talii, niemal całkowicie niwelując przestrzeń między nami, a lewą dłonią zaczął bawić się kosmykiem moich włosów, który przez podmuch powietrza opadł mi na policzek. Przybliżył usta do moich. Czułam na wargach jego gorący oddech.
Boże!!! On wciąż pachniał odurzająco.
Punkt widzenia: Karan
Zareagowała dokładnie tak, jak się spodziewałem, kiedy zostaliśmy sami w tym pokoju. Zaczęła od sarkastycznych uwag, pokazując swoją pewność siebie. Ale jedno wiem na pewno — była wściekła, kiedy mnie zobaczyła. Gdyby mogła, zabiłaby mnie.
Cóż, to działa w obie strony, mała!!!
Ale sam nie wiem, co mi strzeliło do głowy, bo zacząłem powoli się do niej zbliżać. Jasna cholera!!! Wyglądała dobrze.
Zobaczyła, że idę w jej stronę, i powoli zaczęła się cofać, aż uderzyła o stół. Złapałem ją w talii, jakbym chciał podtrzymać jej ciało, a jej włosy wciąż muskały policzek, więc zacząłem owijać ten kosmyk wokół palca.
Jej pełne usta nadal wyglądały tak pięknie i miękko, że zaczęło narastać we mnie pragnienie, by je pocałować, i zacząłem zbliżać swoje usta do jej. Kiedy jednak otrząsnąłem się z tego chwilowego odrętwienia, zsunąłem się do jej płatka ucha, lekko go przygryzłem i powiedziałem:
— Dokończmy to, co zaczęliśmy lata temu.
Po chwili do pokoju weszła jej matka, więc uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem. Niedługo potem obie zeszły na dół i do nas dołączyły. Nasi rodzice chcieli wiedzieć, co postanowiliśmy, i było jasne, że oni już wszystko między sobą ustalili. Więc kiedy zapytali, powiedziałem:
— TAK.
Amayra
Chyba zapomina, że w tę grę można grać we dwoje. Więc kiedy powiedział tak, przybrałam swoją pokerową minę, uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
— TAK.
Mieli już obrączki. Co do diabła? Jakby wiedzieli, że powiemy „tak”.
Siedzieliśmy obok siebie i założyliśmy obrączki. Kiedy cała rodzina była zajęta składaniem sobie nawzajem gratulacji i na chwilę o nas zapomniała, odwróciłam twarz w jego stronę i powiedziałam:
— Tym razem ostatni cios będzie należał do mnie.
