Black Aces MC – Kompletna seria

Pobierz <Black Aces MC – Kompletna seri...> za darmo!

POBIERZ

Zrujnowany- Prolog

Colton/ Ruin

Może powiedziałem to za głośno, a może nawet właśnie o to mi chodziło, ale w chwili, gdy słowa opuściły moje usta i wsiąkły w zadymione powietrze, pożałowałem ich.

Każda para oczu odwróciła się w moją stronę, ale tak naprawdę obchodziła mnie tylko jedna. Te szeroko otwarte, brązowe, patrzące na mnie z przerażeniem. Rozpoznała mnie tak samo, jak ja rozpoznałem ją. Widziałem to na jej twarzy, nawet kiedy próbowała to ukryć. A te brązowe oczy? Jak mógłbym o nich zapomnieć? To były te same oczy, z których jeszcze w zeszłym miesiącu całowałem łzy, kiedy odbierałem jej dziewictwo. I już po samym spojrzeniu na nie wiedziałem, że usłyszała, co powiedziałem, i że ją straciłem.

Oczywiście wtedy nie wiedziałem, kim jest… Miała być tylko letnią rozrywką, a przynajmniej tak miało być. Dopóki nagle przestało. Nie żebym się do tego przed kimkolwiek przyznał. Miałem reputację do utrzymania.

Zabolało, kiedy świeżutka, niewinna Ava mnie zghostowała. Jeszcze chwilę wcześniej była tu, spała w moim łóżku, jej ciepłe ciało oplatało moje, a potem zniknęła. Jak cholerny złodziej w nocy ulotniła się, zanim w ogóle zdążyłem się obudzić.

Tyle że ona nie była Avą, nie była tym, za kogo się podawała.

Nie.

Była Avery Waters.

Jej imię zdawało się odbijać echem w mojej głowie.

Avery Waters.

Córka prezydenta Black Aces. Jedyna córka prezydenta Black Aces. Tego samego faceta, któremu przyjechałem tu pomóc odebrać władzę. Jego czas jako prezydenta dobiegł końca. Wszyscy o tym wiedzieli — wszyscy, jak się zdawało, poza nim. A najlepsze było to, że oferował swoją córkę każdemu, kogo uznał za potencjalną pomoc. Mnie też. Nie miałem nawet naszywki, a on wystawił ją jak jagnię na rzeź tylko dlatego, że mój własny ojciec wyglądał na pewniaka do zajęcia jego miejsca.

Łącząc nasze wielkie rodziny, jakbyśmy byli postaciami z jakiejś średniowiecznej sztuki, a mój dupkowaty ojciec się zgodził.

Pod warunkiem, że będzie dziewicą.

Patrzyłem, jak po jej twarzy przebiega czysta panika. Strach był niemal namacalny. Nie poruszyła się. Jak sarna oślepiona światłami samochodu.

Gdzieś po mojej prawej ktoś parsknął śmiechem i w tej chwili podjąłem decyzję. Otworzyłem usta i powtórzyłem te słowa głośniej. — Cóż, wszyscy wiemy, że nie jest dziewicą, więc… — Wzruszyłem obojętnie ramionami.

Byłem dupkiem i wiedziałem o tym, ale co miałem zrobić? Wszyscy usłyszeli mnie za pierwszym razem i nie mogłem się wycofać bez utraty twarzy. A utrata twarzy nie wchodziła w grę. Nawet dla takiej słodkiej dupy jak Avery Waters.

Nawet dla tych szeroko otwartych brązowych oczu, które szybko wypełniały się łzami.

— A skąd dokładnie to wiesz? — Mal „the Cutter” Waters wbił we mnie przekrwione oczy. Mówił dziwnie chłodno i uprzejmie — takim tonem, który obiecywał przemoc, i to w dużych ilościach. Znałem jego reputację, wszyscy ją znali. Ale nie zamierzałem ustąpić pod jego spojrzeniem. Jeśli myślał, że się przewrócę na plecy i posikam ze strachu, czekało go bolesne rozczarowanie.

— Bo ja i Avery spotkaliśmy się już wcześniej. Poznaliśmy się tego lata naprawdę dobrze, prawda, Avery? — powiedziałem.

Następny rozdział