Serce Smoka
235 Wyświetlenia · W toku · Eva Monroe
— Zdejmij koszulę — powiedziałam.
Kaelen spojrzał na mnie zaskoczony, ale w przygaszonym świetle jego oczy zaczęły jarzyć się blaskiem. — Słucham?
— Wczoraj płonąłeś z gorączki. Dosłownie. Twoja skóra była tak gorąca, że powinno cię to zabić, a jednak jesteś tutaj. — Wstałam z łóżka. — Muszę zobaczyć.
Uśmiech rozlał mu się po twarzy, kiedy ściągnął koszulę, odsłaniając wyraźnie zarysowane mięśnie i skórę, która zdawała się świecić własnym światłem.
— To na pewno chodzi o naukę, Annabeth? — zapytał, a jego głos obniżył się, stał się chropawszy, bardziej szorstki.
Podeszłam bliżej, niezdolna się powstrzymać, choć wiedziałam, że to zły pomysł. Moja dłoń uniosła się niemal sama, sięgając w stronę jego piersi, i położyłam ją płasko na jego skórze.
— Cholera — mruknął ochryple. — Nie rób tego.
— Dlaczego?
— Bo nie masz pojęcia, co mi robisz, kiedy dotykasz mnie w ten sposób. — Jego dłonie zacisnęły się w pięści po bokach, drżąc od wysiłku, by je tam utrzymać. — Moja kontrola i tak jest do dupy, kiedy jesteś w pobliżu.
**
Kaelen ucieka od lat. Troje rodzeństwa złotych smoków ukrywa się wśród ludzi, próbując przetrwać, podczas gdy pewna organizacja poluje na nich dla ich krwi. Ostatnie, czego mu trzeba, to wikłać się z kimkolwiek.
Annabeth ufa nauce i nie wierzy w magię. Ale facet, którego uratowała przed pobiciem, goi się zbyt szybko, jej własne oczy jarzą się w lustrze, a w snach lata, zionąc ogniem.
Kiedy spotykają się na kampusie, Kaelen dostrzega ten czerwony błysk w oczach Annabeth i rozumie, że ona nie jest człowiekiem. Jest czymś, co uważał za wymarłe. A co gorsza: jego dusza rozpoznaje w niej przeznaczoną mu bratnią duszę.
Co robisz, kiedy odnalezienie swojej bratniej duszy może zniszczyć wszystko, co walczyłeś, by ochronić?
Kaelen spojrzał na mnie zaskoczony, ale w przygaszonym świetle jego oczy zaczęły jarzyć się blaskiem. — Słucham?
— Wczoraj płonąłeś z gorączki. Dosłownie. Twoja skóra była tak gorąca, że powinno cię to zabić, a jednak jesteś tutaj. — Wstałam z łóżka. — Muszę zobaczyć.
Uśmiech rozlał mu się po twarzy, kiedy ściągnął koszulę, odsłaniając wyraźnie zarysowane mięśnie i skórę, która zdawała się świecić własnym światłem.
— To na pewno chodzi o naukę, Annabeth? — zapytał, a jego głos obniżył się, stał się chropawszy, bardziej szorstki.
Podeszłam bliżej, niezdolna się powstrzymać, choć wiedziałam, że to zły pomysł. Moja dłoń uniosła się niemal sama, sięgając w stronę jego piersi, i położyłam ją płasko na jego skórze.
— Cholera — mruknął ochryple. — Nie rób tego.
— Dlaczego?
— Bo nie masz pojęcia, co mi robisz, kiedy dotykasz mnie w ten sposób. — Jego dłonie zacisnęły się w pięści po bokach, drżąc od wysiłku, by je tam utrzymać. — Moja kontrola i tak jest do dupy, kiedy jesteś w pobliżu.
**
Kaelen ucieka od lat. Troje rodzeństwa złotych smoków ukrywa się wśród ludzi, próbując przetrwać, podczas gdy pewna organizacja poluje na nich dla ich krwi. Ostatnie, czego mu trzeba, to wikłać się z kimkolwiek.
Annabeth ufa nauce i nie wierzy w magię. Ale facet, którego uratowała przed pobiciem, goi się zbyt szybko, jej własne oczy jarzą się w lustrze, a w snach lata, zionąc ogniem.
Kiedy spotykają się na kampusie, Kaelen dostrzega ten czerwony błysk w oczach Annabeth i rozumie, że ona nie jest człowiekiem. Jest czymś, co uważał za wymarłe. A co gorsza: jego dusza rozpoznaje w niej przeznaczoną mu bratnią duszę.
Co robisz, kiedy odnalezienie swojej bratniej duszy może zniszczyć wszystko, co walczyłeś, by ochronić?













