– Należysz do mnie, Ario – warczy, muskając nosem mój. – Im mocniej mnie odpychasz, tym głębiej spadam w to szaleństwo pragnienia ciebie.
– Ty nawet nie chcesz partnerki! – przypominam mu, nienawidząc tego, jak mało i cicho brzmi mój głos, i jak całe moje ciało zaczyna śpiewać, ilekroć jest tak blisko.
Jego oddech muska moje usta. – Masz rację. Nie chcę. Ale płonę dla ciebie, Ario, i nie sądzę, żebym przetrwał ten sezon, jeśli choć raz nie spróbuję tego, co jest moje.
Nazywają Rydera Drexela Lodowym Królem Uniwersytetu Ironclaw. Kapitan niezwyciężonych Żelaznych Wilków, lodowaty na tafli i absolutnie nie do ruszenia poza nią. Nie daje się rozpraszać. Nie wchodzi w związki. A już na pewno nie wierzy w przeznaczenie.
Do chwili, aż pojawia się ona.
Aria Murdock jest jego zupełnym przeciwieństwem. Niewidzialna studentka na stypendium, chowająca się w cieniu i skrywająca tajemnicę, którą ukrywała całe życie – jest wilczycą, która nie potrafi się przemienić. W świecie, w którym takie wilki nazywa się cherlakami, słabeuszami, i bez litości zabija, żeby pozbyć się „zepsutej” krwi z rodu.
Kiedy jednak wypadek zdradza jej prawdziwy zapach, świat Rydera pęka jak lód pod nogami.
Jest chodzącym wyrokiem śmierci. Kimś, kogo większość nawet nie chce w pobliżu. Zakazana, bo ma najniższą rangę i złą krew.
A jednak jest jego Branką. Jego przeznaczoną.
Teraz dziedzic Alfy musi wybrać. Może odrzucić więź. Albo zaryzykować wszystko, by ją sobie rościć. Problem? Jeśli ją sobie przywłaszczy, złamie każdą zasadę i rozpęta wojnę we własnej sforsowanej watadze. A to oznacza też ujawnienie, kim Aria jest naprawdę, a ona jest o wiele więcej niż tylko „runt”, pogardzana miernota.
Z natury są wrogami, ale instynkt i los splatają ich ze sobą jak dwa wilcze ślady w śniegu.
W świecie, w którym rządzą watahy, prawo i reputacja, sięgnięcie po nią może kosztować go wszystko. Zwłaszcza jego własne serce.