Spustoszona Korona - Romans mafijny
928 Wyświetlenia · W toku · nicolefox859
Co byś zrobiła, gdybyś weszła i zastała męża na zdradzie?
Powiem ci, co ja zrobiłam:
Wypadłam za drzwi, mając na sobie tylko to, co na grzbiecie.
Miesiąc później jestem spłukana, bezrobotna, prawie bez dachu nad głową.
Ale potem, kiedy dorabiam na zastępstwie jako kelnerka w eleganckiej restauracji, potykam się i ląduję na kolanach obłędnie przystojnego nieznajomego.
Jedno pociąga drugie i kończymy w łóżku.
Potem on wychodzi.
I to by było na tyle… prawda?
GUZIK PRAWDA.
Bo następnego dnia agencja pracy tymczasowej załatwia mi robotę, która brzmi aż za dobrze, żeby była prawdziwa.
Tylko że kiedy przyjeżdżam na rozmowę, szczęka mi opada.
To ten nieznajomy.
Okazuje się, że jest bogaty. Tak, obrzydliwie bogaty.
I wpływowy. Taki, że ludzie schodzą mu z drogi.
A oto jego oferta:
„Zamieszkaj w moim domu.
Bądź moją żoną.
Urodź mi dziecko.”
Nie muszę chyba mówić, że zaczynam panikować.
Wstaję i jąkam się: „Eee… będę musiała się odezwać…”
A on odpowiada:
„Źle mnie zrozumiałaś.
To nie było pytanie.
Nigdzie nie idziesz.”
Powiem ci, co ja zrobiłam:
Wypadłam za drzwi, mając na sobie tylko to, co na grzbiecie.
Miesiąc później jestem spłukana, bezrobotna, prawie bez dachu nad głową.
Ale potem, kiedy dorabiam na zastępstwie jako kelnerka w eleganckiej restauracji, potykam się i ląduję na kolanach obłędnie przystojnego nieznajomego.
Jedno pociąga drugie i kończymy w łóżku.
Potem on wychodzi.
I to by było na tyle… prawda?
GUZIK PRAWDA.
Bo następnego dnia agencja pracy tymczasowej załatwia mi robotę, która brzmi aż za dobrze, żeby była prawdziwa.
Tylko że kiedy przyjeżdżam na rozmowę, szczęka mi opada.
To ten nieznajomy.
Okazuje się, że jest bogaty. Tak, obrzydliwie bogaty.
I wpływowy. Taki, że ludzie schodzą mu z drogi.
A oto jego oferta:
„Zamieszkaj w moim domu.
Bądź moją żoną.
Urodź mi dziecko.”
Nie muszę chyba mówić, że zaczynam panikować.
Wstaję i jąkam się: „Eee… będę musiała się odezwać…”
A on odpowiada:
„Źle mnie zrozumiałaś.
To nie było pytanie.
Nigdzie nie idziesz.”










































