Przeznaczona Alfie, który mnie zabił
741 Wyświetlenia · W toku · Sherry
— Violet Goldcrest — głos Daemona był jak grzmot, wibrował w mokrej ziemi i przenikał aż do kości. — Zawiodłaś jako Luna.
Klęczałam w błocie, a męka odrzucenia rozdzierała mnie na strzępy, kiedy patrzyłam, jak odchodzi z ciężarną Celeste.
— Ja, Daemon Blackwood — oznajmił lodowato — odrzucam cię jako moją partnerkę.
Kochałam go przez dziesięć lat — aż upokorzył mnie podczas publicznej Ceremonii Odrzucenia, porzucił dla innej kobiety i wypowiedział wojnę mojej watasze. Moi rodzice zginęli, chroniąc mnie. Zginęłam sama, złamana jego zdradą.
A potem się obudziłam... trzy lata wcześniej.
Tym razem skończyłam z błaganiem o jego miłość.
— Załóżmy się, Daemon — mówię, kiedy zbywa moją propozycję zerwania naszej więzi. — Wkrótce nie tylko zaakceptujesz to odrzucenie — będziesz o nie błagał.
Wpatruje się we mnie z lodowatą pogardą. — Ja. Nie. Błagam.
Wzdycham. Jako ta, która już to przeżyła, wiem, co nadchodzi. Daemon spotka swoją prawdziwą partnerkę, oszaleje na jej punkcie i wreszcie mnie uwolni. Jedyne, co muszę zrobić, to poczekać.
Ale potem... robi się dziwnie.
Mężczyzna, który kiedyś potrafił spędzać całe miesiące z dala ode mnie, teraz obserwuje każdy mój ruch. Wypytuje mnie o innych samców. A gdy w końcu spotyka Celeste, nie odrzuca mnie tak, jak powinien.
Odrzuca ją.
Klęczałam w błocie, a męka odrzucenia rozdzierała mnie na strzępy, kiedy patrzyłam, jak odchodzi z ciężarną Celeste.
— Ja, Daemon Blackwood — oznajmił lodowato — odrzucam cię jako moją partnerkę.
Kochałam go przez dziesięć lat — aż upokorzył mnie podczas publicznej Ceremonii Odrzucenia, porzucił dla innej kobiety i wypowiedział wojnę mojej watasze. Moi rodzice zginęli, chroniąc mnie. Zginęłam sama, złamana jego zdradą.
A potem się obudziłam... trzy lata wcześniej.
Tym razem skończyłam z błaganiem o jego miłość.
— Załóżmy się, Daemon — mówię, kiedy zbywa moją propozycję zerwania naszej więzi. — Wkrótce nie tylko zaakceptujesz to odrzucenie — będziesz o nie błagał.
Wpatruje się we mnie z lodowatą pogardą. — Ja. Nie. Błagam.
Wzdycham. Jako ta, która już to przeżyła, wiem, co nadchodzi. Daemon spotka swoją prawdziwą partnerkę, oszaleje na jej punkcie i wreszcie mnie uwolni. Jedyne, co muszę zrobić, to poczekać.
Ale potem... robi się dziwnie.
Mężczyzna, który kiedyś potrafił spędzać całe miesiące z dala ode mnie, teraz obserwuje każdy mój ruch. Wypytuje mnie o innych samców. A gdy w końcu spotyka Celeste, nie odrzuca mnie tak, jak powinien.
Odrzuca ją.







