Druga Szansa: Ukrywam Ciążę po Rozstaniu
3.3k Wyświetlenia · W toku · Louisa
„Margaret...”
Robert jęknął imię mojej siostry, kiedy skończył we mnie.
Przez trzy lata żyłam jak żałosny cień Margaret.
Podarł mój list o przyjęciu na studia. Wmuszał mnie w jedwabne sukienki, które Margaret nosiła, zanim „umarła”. Wciskał mi do gardła tabletki antykoncepcyjne, a ja dławiłam się łzami.
Wszyscy mówili jedno i to samo: „Sophia, zabiłaś Margaret. Jesteś jej winna własne życie”.
Nawet moi rodzice pluli tymi słowami: „Czemu to nie ty zdechłaś?”
Przełykałam każde upokorzenie, zaciskając zęby i wmawiając sobie, że jeśli tylko wytrzymam wystarczająco długo, prawda w końcu wypłynie na wierzch. Że jeśli tylko wytrzymam, wreszcie spłacę ten dług.
Aż do tamtej deszczowej nocy, kiedy usłyszałam jej głos — głos Margaret — sączący się z telefonu z beztroską rozbawą:
„Och, kochanie, to był tylko żart. Kto by pomyślał, że naprawdę to łykną? Patrzenie, jak Sophia pełza u stóp Roberta jak pies, w moich ciuchach, udając zastępstwo... serio, to najlepsza rozrywka, jaką miałam od lat”.
Mój cały świat rozsypał się na kawałki.
Moje cierpienie było tylko elementem jej chorej gierki. Mężczyzna, którego kochałam, moja własna rodzina — wszyscy sprzysięgli się, żeby mnie zniszczyć, byle tylko ją rozbawić.
Popchnęłam drzwi do prywatnego pokoju. Na oczach wszystkich spoliczkowałam Margaret.
„Chcesz grać w gierki? Proszę bardzo. To gramy.”
Odwróciłam się na pięcie i cisnęłam w Roberta wyniki testu ciążowego, a on wyglądał, jakby zaraz miał oszaleć, próbując mnie zatrzymać.
„Robert, nie zasługujesz na to, żeby być ojcem mojego dziecka. Znajdź sobie inne zastępstwo — ja mam dość.”
Ciągła aktualizacja, 3 rozdziały dodawane codziennie.
Robert jęknął imię mojej siostry, kiedy skończył we mnie.
Przez trzy lata żyłam jak żałosny cień Margaret.
Podarł mój list o przyjęciu na studia. Wmuszał mnie w jedwabne sukienki, które Margaret nosiła, zanim „umarła”. Wciskał mi do gardła tabletki antykoncepcyjne, a ja dławiłam się łzami.
Wszyscy mówili jedno i to samo: „Sophia, zabiłaś Margaret. Jesteś jej winna własne życie”.
Nawet moi rodzice pluli tymi słowami: „Czemu to nie ty zdechłaś?”
Przełykałam każde upokorzenie, zaciskając zęby i wmawiając sobie, że jeśli tylko wytrzymam wystarczająco długo, prawda w końcu wypłynie na wierzch. Że jeśli tylko wytrzymam, wreszcie spłacę ten dług.
Aż do tamtej deszczowej nocy, kiedy usłyszałam jej głos — głos Margaret — sączący się z telefonu z beztroską rozbawą:
„Och, kochanie, to był tylko żart. Kto by pomyślał, że naprawdę to łykną? Patrzenie, jak Sophia pełza u stóp Roberta jak pies, w moich ciuchach, udając zastępstwo... serio, to najlepsza rozrywka, jaką miałam od lat”.
Mój cały świat rozsypał się na kawałki.
Moje cierpienie było tylko elementem jej chorej gierki. Mężczyzna, którego kochałam, moja własna rodzina — wszyscy sprzysięgli się, żeby mnie zniszczyć, byle tylko ją rozbawić.
Popchnęłam drzwi do prywatnego pokoju. Na oczach wszystkich spoliczkowałam Margaret.
„Chcesz grać w gierki? Proszę bardzo. To gramy.”
Odwróciłam się na pięcie i cisnęłam w Roberta wyniki testu ciążowego, a on wyglądał, jakby zaraz miał oszaleć, próbując mnie zatrzymać.
„Robert, nie zasługujesz na to, żeby być ojcem mojego dziecka. Znajdź sobie inne zastępstwo — ja mam dość.”
Ciągła aktualizacja, 3 rozdziały dodawane codziennie.






























