„Drake,” wyszeptałam pilnie, próbując odepchnąć się od jego piersi. „Ktoś jest na zewnątrz.”
„Niech słyszą,” warknął, wpychając się we mnie głębiej.
Zatkało mnie, doznanie było zbyt intensywne, bym mogła się oprzeć.
„Proszę,” błagałam, mój głos ledwo słyszalny. „Nie tak. Za głęboko. Ktoś tam jest—”
„Niech wiedzą, do kogo należysz,” powiedział Drake, przyspieszając tempo.
Telefon na jego biurku zadzwonił, przenikliwie i natarczywie. Usta Drake’a wykrzywiły się w okrutnym uśmiechu.
„Odbierz,” rozkazał, nie przerywając ruchów.
„Co? Nie mogę—”
Sięgnął i nacisnął przycisk głośnomówiący, jego druga ręka wciąż trzymała mnie za biodro z siłą, która mogła zostawić siniaki.
„Biuro pana Stone’a,” udało mi się powiedzieć, walcząc, by utrzymać głos w ryzach, podczas gdy on nadal się we mnie poruszał.
„Elsa?” Zaniepokojony głos Kayli wypełnił pokój. „Wszyscy czekamy w sali konferencyjnej. Minęło już piętnaście minut od ustalonego czasu.”
Oczy Drake’a spotkały się z moimi, nadal poruszając się we mnie, wyzywając mnie, bym nas zdradziła.
„Ja—” „Przepraszam, Kayla. My tylko... kończymy pewne ważne... sprawy.”
Elsa Hale jest Omegą wielokrotnie rozdzieraną przez los. W surowej hierarchii Stada Obsidianu jej istnienie jest jak pył w cieniu—pogardzana, wykorzystywana, lecz nigdy naprawdę dostrzegana. Jej matka cierpi na zatrucie srebrem, a kosztowne leczenie zaciska się wokół ich szyj jak pętla. A Drake Stone, bezwzględny Alfa Stada Obsidianu, wiąże ją przy sobie na dziesięć lat kontraktem: zapewnia jej ochronę, ale odbiera godność; posiada jej ciało, ale odrzuca jej duszę.
„Jesteś tylko moją tymczasową towarzyszką, Elso,” jego złote oczy palą jej skórę w ciemności, „nie oczekuj niczego więcej.”
Jednak gdy Elsa zwija się na podłodze swojego mieszkania, jej palce muskają płaski brzuch, nadal myśli o tym nienarodzonym dziecku. Teraz, gdy Drake publicznie wybrał inną kobietę. W dziesiątym roku kontraktu, Elsa ucieka. Drake, z opóźnieniem uświadamiając sobie swoją miłość, czy kiedykolwiek zdoła ją odzyskać?