rozdział 8
Emma's POV:
„O! Ty jesteś... jesteś Daniel Prescott,” Olivia wyjąkała, wyraźnie zaskoczona.
Jej wzrok błądził między nim a mną, a na twarzy malowało się zdziwienie.
„Myślałam—znaczy, spodziewałam się, że to Nicholas przywiezie ją z powrotem.”
Szamotałam się z klamką, moje palce wciąż były niezgrabne od alkoholu.
Daniel pochylił się nade mną i delikatnie otworzył drzwi, jego ramię krótko dotknęło mojego.
Wyjaśnił Olivii. „Przypadkiem spotkałem Emmę. Wypiła trochę za dużo,” wyjaśnił Olivii, jego głos był spokojny i profesjonalny. „Pomyślałem, że przyda jej się pomoc w bezpiecznym dotarciu do domu.”
Olivia wyraźnie przetwarzała niespodziewaną scenę przed sobą.
„Dziękuję za przywiezienie jej z powrotem,” powiedziała w końcu, wyciągając ramię, by pomóc mi wysiąść z samochodu. „Dalej sobie poradzę.”
Kiedy się potknęłam, Daniel sięgnął na tylne siedzenie i wyciągnął małą papierową torbę.
„Upewnij się, że pije dużo wody,” polecił, podając torbę Olivii. „Jest tam też imbirowa herbata i tabletki elektrolitowe. Powinny pomóc na skutki uboczne.”
Moja głowa opadła na ramię Olivii, a włosy spadły mi na twarz. Próbowałam się wyprostować, ale tylko sprawiłam, że obie niebezpiecznie się zachwiałyśmy.
„Zrobię to,” obiecała Olivia, podtrzymując mój ciężar przy swoim boku. „Chodź, Em. Zabierzmy cię na górę.”
Kiedy Olivia prowadziła mnie w stronę wejścia do budynku, usłyszałam ciche mruczenie jego BMW odjeżdżającego.
„Więc,” zaczęła Olivia, kiedy byłyśmy już bezpieczne w windzie, „to był Daniel Prescott? Ten zimny, bezduszny brat, na którego Nicholas zawsze narzeka?”
Wyglądała na naprawdę zdezorientowaną. „Nie do końca pasuje do opisu czarnego charakteru.”
Chwyciłam poręcz windy, skupiając całą swoją uwagę na pozostaniu w pionie, gdy mała przestrzeń zdawała się kołysać wokół mnie. Numery pięter zlewały się w jedno, gdy wjeżdżałyśmy w górę.
„Mmm,” wymamrotałam, zamykając na chwilę oczy, żeby zwalczyć uczucie wirowania.
„Dzięki Bogu, że wypiłam... co, jednego drinka?” Przełknęłam ślinę, walcząc z falą nudności, która groziła, że się podniesie. „Mogło być gorzej.”
Olivia patrzyła na mnie wyczekująco, czekając na jakieś wyjaśnienie dotyczące Daniela, którego nie byłam w stanie dostarczyć. Gapiłam się w sufit, licząc panele, żeby odwrócić uwagę od nieprzyjemnego burczenia w żołądku.
„Em?” ponagliła. „Nie mówisz z sensem.”
„Później,” wymamrotałam, słowo lekko się rozmyło na krawędziach. „Nie mogę... myśli... teraz nie działają.”
Winda zadzwoniła, a ja wzdrygnęłam się na ten ostry dźwięk.
Olivia westchnęła, wyraźnie zdając sobie sprawę, że dziś wieczorem nie dostanie ode mnie sensownych odpowiedzi, i mocniej objęła mnie w talii, kiedy drzwi się otworzyły.
Kiedy dotarłyśmy do naszego pokoju, zmęczenie ogarnęło każdą komórkę mojego ciała. Padłam na łóżko w pełni ubrana, w tym wciąż w kurtce Daniela.
„Przynajmniej jesteś godną pijaczką,” usłyszałam komentarz Olivii, gdy postawiła szklankę wody na moim stoliku nocnym. „Bez płaczu, śpiewania czy wymiotowania. Plus za to.”
Chciałam odpowiedzieć, ale ciemność już mnie pochłaniała, a wydarzenia nocy zanikały w błogiej nieświadomości.
Poranek nadszedł z brutalną skutecznością.
Słońce wpadało przez nasze półprzymknięte żaluzje, lądując bezpośrednio na mojej twarzy.
Jęknęłam i odwróciłam się, tylko po to, by przywitał mnie pulsujący ból głowy, który zdawał się bić w rytm mojego serca.
„Żyje,” ogłosiła Olivia z biurka, gdzie stukała w klawiaturę swojego laptopa.
"Ledwo," wychrypiałam, czując, jak moje gardło przypomina papier ścierny. Sięgnęłam po szklankę wody na stoliku nocnym i piłam łapczywie.
"Masz tu herbatę i jakieś dziwne musujące tabletki, które twój rycerz na białym BMW ci zostawił," powiedziała, wskazując na papierową torbę na moim biurku. "Powiedział, że to pomoże na kaca."
Wydarzenia z zeszłej nocy wróciły do mnie w chaotycznych fragmentach: Nicholas całujący Megan na imprezie, moja ucieczka do The Crimson Lounge, agresywny nieznajomy, a potem... Daniel.
Znowu jęknęłam, tym razem z zażenowania, a nie z fizycznego dyskomfortu.
"No więc," Olivia obróciła się na krześle, by patrzeć na mnie w pełni, "czy zamierzasz mi powiedzieć, dlaczego starszy brat Nicholasa odwoził cię do domu jak paczkę wczoraj wieczorem? I dlaczego miałaś na sobie jego bardzo drogą marynarkę, którą, nawiasem mówiąc, nadal masz na sobie?"
Spojrzałam w dół i z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że spałam w dopasowanej marynarce Daniela.
"Boże, nic dramatycznego się nie wydarzyło," powiedziałam, delikatnie siadając.
"Za dużo wypiłam w The Crimson Lounge, a jakiś facet nie chciał mnie zostawić w spokoju. Daniel był tam z kolegami, zobaczył, co się dzieje, i wkroczył. Powiedział temu facetowi, żeby się odczepił, i zaproponował, że mnie odwiezie do domu, bo byłam... no wiesz... nie w najlepszej formie."
Pocierałam skronie. "Na zewnątrz było zimno, więc dał mi swoją marynarkę. To cała historia."
"Więc dr Prescott przypadkowo stał się twoim rycerzem w lśniącej zbroi?" Olivia naciskała, wyraźnie niezadowolona z mojego lakonicznego wyjaśnienia.
"Po prostu był przyzwoity," upierałam się. "Każdy by tak zrobił."
"Cóż, chciałabym, żeby wszyscy mężczyźni byli 'przyzwoici' w ten sposób," powiedziała, robiąc cudzysłowy w powietrzu. "Serio, Em, wydaje się o wiele bardziej przyzwoity niż jego brat. Sposób, w jaki na ciebie patrzył—"
"Patrzył na mnie jak na pijaną bałaganiarę, którą trzeba pilnować," przerwałam, sięgając po torbę z lekami. "Co, szczerze mówiąc, było prawdą."
"Jeśli tak mówisz." Ton Olivii jasno wskazywał, że nie była przekonana. "Ale dla twojej wiadomości, myślę, że wybrałaś niewłaściwego brata Prescott. Ten człowiek emanuje niezawodnością. Nicholas, z drugiej strony..." Urwała, machając ręką z dezaprobatą.
Westchnęłam, nie mogąc zaprzeczyć prawdzie w jej słowach.
"Zawsze byłaś lepsza w odczytywaniu ludzi niż ja."
Brwi Olivii uniosły się ze zdziwienia na moje przyznanie. Odłożyła laptopa, poświęcając mi całą swoją uwagę.
"Mówiąc o nietypowym zachowaniu," powiedziała, uważnie mnie studiując, "dlaczego piłaś sama w The Crimson Lounge? Cały semestr próbowałam cię namówić na drinka, a ty zawsze miałaś jakąś wymówkę o nauce albo wczesnych zajęciach."
Wpatrywałam się w mój kubek z herbatą imbirową, obserwując, jak płyn wiruje, zastanawiając się, ile powinnam ujawnić.
Wydarzenia z zeszłej nocy były zarówno świeże, jak i odległe, jak rana, której nie byłam gotowa przyznać, ale której nie mogłam zignorować.
"Ja..." zaczęłam, potem się zawahałam. Słowa utknęły mi w gardle. "Musiałam oczyścić sobie głowę."
"Na dnie szklanki z koktajlem?" Olivia naciskała, jej wyraz twarzy łagodniał. "To do ciebie nie podobne, Em."
Po dłuższej chwili wzięłam głęboki oddech.
"Nicholas mnie zdradza," powiedziałam płasko.
Olivia właśnie wzięła łyk swojej kawy. Na moje słowa jej oczy się rozszerzyły, a ona prysnęła płynem na swoje biurko, kaszląc gwałtownie.
"CO?" wykrztusiła, gorączkowo chwytając chusteczki, żeby posprzątać bałagan. "Ten absolutny idiota! Ma CIEBIE, a zdradza? Czy on ma coś z głową?"
