Zakazane Pulsowanie

Last ned <Zakazane Pulsowanie> gratis!

LAST NED

rozdział 6

Perspektywa Emmy:

Krew napłynęła mi do policzków, a obraz przed oczami zaczął się rozmywać.

Stałam jak sparaliżowana przed tymi drzwiami, słuchając chłopaka, którego myślałam, że kocham, jak ujawnia, kim naprawdę jest.

Nie w chwili złości czy frustracji, ale w zwyczajnej rozmowie z przyjaciółmi. Ta zwyczajna okrutność zniszczyła wszystkie pozostałe iluzje.

Od miesięcy czułam, że zainteresowanie Nicholasa słabnie—odwołane randki, krótsze rozmowy telefoniczne, rozproszone konwersacje—ale nigdy nie wyobrażałam sobie, że mam tak niskie miejsce w jego sercu.

Ona jest taka nudna... Gdyby nie oczekiwania mojej rodziny, skończyłbym to już dawno temu.

Jego słowa odtwarzały się w mojej głowie, każda sylaba była ostrym ciosem w pierś.

Zwycięski błysk w oczach Megan, gdy spotkały się z moimi, sprawił, że skręciło mi się w żołądku.

Przez moment—jeden dziki, niecharakterystyczny moment—wyobraziłam sobie, jak wpadam przez te drzwi, przechodzę przez pokój i wylewam pełny kieliszek szampana na perfekcyjnie ułożone włosy Nicholasa.

Prawie czułam satysfakcjonujący chlupot, słyszałam zaskoczone westchnienia i widziałam zażenowanie rozlewające się po jego twarzy, gdy ogłaszałam wszystkim obecnym, że to koniec.

Ale nie mogłam.

Niewypowiedziana umowa między naszymi rodzinami wisiała jak ciężar na mojej szyi. Co powiedziałaby moja matka? Co stałoby się z nadziejami mojej babci?

Praktyczne konsekwencje takiej sceny spadły na mnie, gasząc chwilowy płomień słusznego gniewu.

Cofnęłam się od drzwi, moje serce waliło boleśnie w mojej klatce piersiowej.

Stłumione dźwięki śmiechu i muzyki zanikały, gdy wycofywałam się korytarzem, szukając gdziekolwiek miejsca, by się opanować.

Znalazłam mały kącik z wygodnymi skórzanymi fotelami ustawionymi wokół niskich stolików.

Zapadłam się w jeden z foteli, przyciskając dłonie do oczu, próbując powstrzymać łzy.

Z kim mogłabym o tym porozmawiać? Olivia byłaby współczująca, ale jej rozwiązanie byłoby proste: rzucić go. Nigdy nie rozumiała skomplikowanej sieci oczekiwań, które otaczały mój związek z Nicholasem.

Moja matka byłaby jeszcze gorsza.

Mogłam sobie wyobrazić teraz twarz Victorii—ciasny, dezaprobujący grymas, kalkulujący wyraz w jej oczach, gdy oceniała szkody dla swoich społecznych aspiracji.

"Właśnie dlatego mówiłam ci, żebyś była bardziej uważna wobec niego, Emma," powiedziałaby. "Mężczyźni tacy jak Nicholas mają opcje. Jeśli nie potrafisz utrzymać jego zainteresowania, ktoś inny to zrobi."

Myśl o mojej matce przyniosła nową falę goryczy.

Od czasu, gdy wyszła za Roberta i urodziła Leo, Victoria stawała się coraz bardziej odległa od mojego życia—z wyjątkiem spraw związanych z Nicholasem.

W momencie, gdy dowiedziała się, że się spotykamy, jej zainteresowanie mną rozgorzało jak płomień, ale zawsze skupiało się na tych samych pytaniach: Kiedy się z nim widzisz? Co jego rodzice o tobie mówią? Czy rozmawialiście o planach ślubnych?

Nasza relacja stała się transakcyjna, środkiem dla niej do przeżywania elitarnego świata społecznego, o którym zawsze marzyła.

Najgorsze było to, że nie mogłam jej całkowicie obwiniać. Nasza rodzinna stabilność finansowa była tak długo niepewna po śmierci ojca, że dobre małżeństwo stało się jej jedyną niezawodną strategią dla bezpieczeństwa.

Kelner w schludnym uniformie pojawił się obok mnie, wyrywając mnie z myśli.

"Chciałaby pani zamówić coś do picia?" zapytał grzecznie.

"Tak," odpowiedziałam, wdzięczna za odwrócenie uwagi.

Spojrzałam na małe menu koktajlowe na stole.

"Poproszę... to." Wskazałam losowo na coś, co nazywało się Manhattan.

Kiedy drink przyszedł—bursztynowy płyn w schłodzonym kieliszku—wzięłam ostrożny łyk i natychmiast zakrztusiłam się od palącego uczucia.

Był znacznie mocniejszy, niż się spodziewałam, ale ciepło rozprzestrzeniające się w mojej piersi było dziwnie pocieszające. Wzięłam kolejny łyk, potem następny, pozwalając alkoholowi rozmyć ostre krawędzie mojego upokorzenia.

Nie wiem, jak długo siedziałam tam, sącząc drinka i wpatrując się bezmyślnie w wypolerowany drewniany stół.

Moje myśli wędrowały między wspomnieniami lepszych czasów z Nicholasem a okrutnymi słowami, które usłyszałam dzisiaj wieczorem. Każde słowo było małym cięciem, precyzyjnym i bolesnym.

W końcu zauważyłam, że szklanka w mojej ręce była pusta.

Moja głowa czuła się dziwnie odłączona od ciała, a kiedy próbowałam wstać, pokój przechylił się alarmująco.

Chwyciłam się ramienia krzesła, czekając, aż zawroty głowy miną.

Muszę stąd wyjść, pomyślałam, grzebiąc w torebce.

"No, witam," odezwał się głęboki głos z mojej lewej strony. "Wyglądasz, jakbyś potrzebowała towarzystwa."

Odwróciłam się, aby zobaczyć mężczyznę, którego nie rozpoznałam, stojącego niepokojąco blisko.

Był starszy, może w połowie trzydziestki, z zaczesanymi do tyłu włosami i drogim zegarkiem błyszczącym na przegubie.

"Nie, dziękuję," powiedziałam, próbując go ominąć. "Właśnie wychodziłam."

Przesunął się, aby zablokować mi drogę, jego uśmiech się poszerzył. "No, czemu się tak spieszysz? Taka ładna dziewczyna, siedząca sama w barze... musisz szukać kogoś, kto kupi ci kolejnego drinka."

Implikacje w jego tonie sprawiły, że poczułam dreszcz na skórze. "Nie szukam. Proszę mnie przeprosić."

Ponownie próbowałam go ominąć, ale położył rękę na moim ramieniu. "Nie bądź taka. Dopiero się poznajemy."

Moje serce zaczęło bić szybciej z innego rodzaju strachu.

Alkohol stępił moje refleksy, i nie byłam pewna, czy uda mi się od niego odsunąć bez potknięcia.

"Pani powiedziała, że wychodzi."

Głos był spokojny, ale niósł ze sobą niepodważalną nutę autorytetu.

Spojrzałam w górę, aby zobaczyć Daniela Prescotta stojącego kilka kroków dalej, jego wyraz twarzy był neutralny, ale wzrok twardy, gdy spoczął na ręce mężczyzny wciąż trzymającej moje ramię.

Forrige kapittel
Neste kapittel