rozdział 3
Perspektywa Emmy:
Stałam zamrożona w korytarzu, pytanie Daniela zawisło w powietrzu między nami.
Moje myśli walczyły, by przetworzyć to, co się właśnie wydarzyło. Nicholas—mój chłopak od dwóch lat, mężczyzna, którego rodzina praktycznie zaplanowała naszą przyszłość—był w tym pokoju z inną kobietą.
"Ja..." Słowo utkwiło mi w gardle.
Mrugałam szybko, starając się powstrzymać łzy. "Nie rozumiem."
Wyraz twarzy Daniela pozostał starannie neutralny, ale w jego oczach dostrzegłam coś, czego nie mogłam do końca zidentyfikować—zaniepokojenie, być może, albo rezygnację.
"To twój brat," powiedziałam w końcu, patrząc na Daniela. "Nie powinieneś mu pomagać? Kryć go?" Słowa wyszły ostrzejsze, niż zamierzałam.
Daniel poprawił okulary delikatnym ruchem palca wskazującego.
"Stoję po właściwej stronie w tej sprawie," odpowiedział spokojnie. "Poza tym, Nicholas i ja nie jesteśmy szczególnie blisko."
Wierzyłam mu. W szczęśliwszych czasach Nicholas często narzekał na swojego starszego brata przy mnie. Trzymaj się z dala od Daniela, ostrzegał mnie kiedyś po zbyt wielu drinkach. Nie daj się zwieść temu spokojnemu, pomocnemu aktowi.
Zamilkłam, składając w myślach dynamikę rodziny Prescottów, która zawsze wydawała się tak nieprzenikniona.
Ich rodzice wyjeżdżali za granicę w interesach, Daniel odziedziczył tradycję medyczną, podczas gdy Nicholas żył z nazwiskiem, które otwierało drzwi, ale przygasało w domu. Daniel był bardziej ojcem niż bratem w ich domowej dynamice. Nic dziwnego, że Nicholas nie mógł znieść swojego brata.
Nicholas szeptał o naszej przyszłości—jak razem uciekniemy od tego wszystkiego, będziemy mieli swoje własne miejsce. Będziemy wolni, by żyć na własnych warunkach, obiecywał.
Bezbarwny śmiech wyrwał się ze mnie, gdy uderzyła mnie ironia. Nawet nie dostałam pierścionka zaręczynowego, a już przyłapałam go na zdradzie.
Daniel milczał, dając mi przestrzeń do przetworzenia tego. To coś, co zauważyłam o nim w naszych ograniczonych interakcjach—nigdy nie spieszył się, by wypełnić ciszę.
"Dziękuję za troskę," powiedziałam w końcu, "ale nie potrzebuję podwózki do domu. Jeśli mógłbyś mnie tylko skierować z powrotem do głównej sali balowej, znajdę drogę sama."
Odkrycie niewierności mojego chłopaka było wystarczająco upokarzające—fakt, że jego starszy brat był tego świadkiem, a potem miałby mnie odwieźć do domu, wydawało się zbyt dziwne do ogarnięcia.
Daniel przez chwilę studiował moją twarz, a potem skinął głową.
"Oczywiście. Rozumiem."
Doceniłam, że nie naciskał na ten temat. W przeciwieństwie do swojego brata, Daniel wydawał się instynktownie rozpoznawać granice, wiedząc dokładnie, kiedy się wycofać.
Wstał z wyważoną gracją, wskazując korytarz, który prowadził nas z powrotem na wydarzenie.
Odwróciłam się, żeby odejść, po czym zatrzymałam się. "Proszę, nie mów Nicholasowi, że mnie widziałeś. Jeszcze nie. Potrzebuję... czasu."
"Rozumiem."
Nocne powietrze uderzyło mnie jak szok, gdy wyszłam bocznym wyjściem hotelu, październikowy chłód przenikał przez cienką tkaninę sukienki od Sophii.
Przedmieścia rozciągały się przede mną w ciemności, latarnie uliczne rzucały izolowane kałuże światła w odległych odstępach.
W przeciwieństwie do tętniącego życiem centrum miasta, do którego byłam przyzwyczajona, ta ekskluzywna dzielnica wydawała się przerażająco cicha—żadnego stałego strumienia żółtych taksówek, żadnych pojazdów na aplikacje krążących po okolicy.
Oczywiście, zrozumiałam, ludzie, którzy odwiedzali takie miejsca, przyjeżdżali prywatnymi samochodami z kierowcami cierpliwie czekającymi na ich powrót.
Nie stali na chodnikach z otwartymi aplikacjami, obserwując jak minuty mijają.
Owinęłam się ramionami, żałując, że pochopnie odmówiłam propozycji Daniela. Duma była słabą ochroną przed jesiennym wiatrem.
Właśnie gdy rozważałam odważenie się na zimny spacer, żeby znaleźć bardziej ruchliwą okolicę, elegancki czarny samochód płynnie zatrzymał się przy krawężniku przede mną.
Okno pasażera opuściło się bezszelestnie.
Od razu rozpoznałam starszego pana za kierownicą—pana Harrisona, długoletniego szofera rodziny Prescottów, którego spotkałam na kilku rodzinnych imprezach Nicholasa.
"Panno Johnson," powiedział z uprzejmą formalnością, "pan Prescott zdał sobie sprawę, że zapomniał wspomnieć o braku usług transportowych w tej okolicy. Poprosił mnie, żebym upewnił się, że bezpiecznie dotrze pani do domu."
Podmuch wiatru przeszedł obok, a ja poczułam dreszcz, od razu pokrywając się gęsią skórką. Wszelkie wahania co do przyjęcia pomocy od rodziny Prescottów rozwiały się z tym podmuchem październikowego powietrza.
"Dziękuję, to bardzo pomocne," powiedziałam, szybko wsuwając się do ciepłego skórzanego tylnego siedzenia.
Gdy samochód ruszył od krawężnika, szofer spojrzał na mnie w lusterku wstecznym. "Gdzie chciałaby pani jechać, panno Johnson?"
Zawahałam się, nagle wyobrażając sobie nieuniknione przesłuchanie Victorii.
Jak było na gali? Spotkałaś kogoś ważnego? Dlaczego jesteś tak wcześnie w domu? Gdzie jest Nicholas?
Myśl o wymyślaniu odpowiedzi, podczas gdy nadal przetwarzałam to, co zobaczyłam, sprawiła, że zrobiło mi się niedobrze.
"Właściwie, czy mogłby mnie pan zawieźć na Uniwersytet Bostoński? Shelton Hall, wschodnie wejście."
Mój akademik będzie cichy o tej porze nocy. Bez pytań, bez wyjaśnień—tylko samotność, której tak desperacko potrzebowałam.
"Oczywiście, panno Johnson," odpowiedział szofer, płynnie zmieniając kierunek.
Gdy dotarliśmy do wejścia do akademika, podziękowałam mu z największą możliwą uprzejmością.
Stałam przy wejściu, aż elegancki czarny samochód odjechał i zniknął za rogiem. Dopiero wtedy odwróciłam się i przeszłam przez drzwi akademika.
Korytarz akademika był na szczęście cichy, większość studentów była albo poza domem, albo już spała.
Kiedy otworzyłam nasz pokój, zobaczyłam Olivię rozłożoną na łóżku, wciąż ze słuchawkami na uszach, głęboko śpiącą. Cyfrowy zegar na jej stoliku nocnym pokazywał 23:47.
Zebrałam swoje przybory do kąpieli i zmianę ubrań. Ciepła woda spływała po mnie, stopniowo łagodząc napięcie w moich ramionach i zmywając emocjonalne zmęczenie nocy.
W naszym pokoju, wślizgnęłam się w najstarsze, najwygodniejsze piżamy i wsunęłam się do łóżka.
Właśnie gdy sięgałam, aby wyłączyć lampkę, mój telefon rozświetlił się imieniem i twarzą Nicholasa.
Mój żołądek natychmiast się ścisnął.
Odrzucić połączenie? Czy wysłuchać jego kłamstw?
