rozdział 1
Emma's punkt widzenia:
"Pamiętaj, aby zawsze zachować elegancję, Emma. Postawa prosta, ruchy przemyślane."
Moja matka, Victoria, krążyła wokół mnie jak konsultantka mody przygotowująca swoją klientkę na wybieg.
Stałam przed lustrem w mojej sypialni, obsesyjnie wygładzając błękitną, jedwabną sukienkę, którą kupiłam specjalnie na dzisiejszy wieczór.
Dziś wieczorem miał być mój pierwszy formalny event z rodziną Prescottów - ich coroczna gala charytatywna.
Zbliżająca się maturą zarówno dla Nicholasa Prescotta, jak i dla mnie, nasze rodziny zaczęły naciskać na plany małżeńskie.
Moja matka poprawiła naszyjnik z pereł na mojej szyi - jeden z nielicznych ładnych prezentów, które otrzymała od czasu poślubienia Roberta Williamsa, rzadki luksus w jej inaczej praktycznym drugim małżeństwie.
"To może być punkt zwrotny dla naszej rodziny, Emma. Prescottowie dotrzymali umowy między naszymi rodzinami, mimo że..."
Urwała, nie chcąc bezpośrednio odnosić się do naszego finansowego upadku po śmierci dziadka.
Zanim się urodziłam, mój dziadek - potężny Richard Johnson - i David Prescott nawiązali przyjaźń, która przerastała biznes.
Historia mówi, że gdy moja matka była w siódmym miesiącu ciąży ze mną, aby zapewnić, że głęboka przyjaźń między naszymi rodzinami będzie trwała przez pokolenia, złożyli uroczystą obietnicę: ja - wciąż schowana w łonie matki - pewnego dnia poślubię syna Prescotta.
Gdy dziadek nagle zmarł, a nasza rodzinna fortuna upadła z powodu złego zarządzania i rosnących długów, wszyscy spodziewali się, że Prescottowie elegancko wycofają się z umowy. Nie zrobili tego.
Ktoś szeptał, jakie mam szczęście, że udało mi się "zabezpieczyć przyszłość" mimo problemów naszej rodziny. Nawet moja przyjaciółka Olivia żartowała, że wygrałam "bostońską loterię Brahminów".
Wszyscy widzieli bajkę - dziewczyna z klasy średniej wciągnięta do wyższych sfer, współczesna historia Kopciuszka.
Ale za starannie przefiltrowanymi postami na Instagramie i grzecznymi uśmiechami na wydarzeniach, coraz bardziej czułam się jak aktorka grająca rolę w cudzej produkcji.
"Nicholas będzie tu za chwilę," powiedziała moja matka, nerwowo zerkając na zegarek. "Pamiętaj, Prescottowie cenią punktualność."
Jakby przywołany jej słowami, zadzwonił dzwonek do drzwi. Chwyciłam kopertówkę i rzuciłam ostatnie spojrzenie w lustro.
Zanim zdążyłam dojść do drzwi, matka złapała mnie za ramię, przyciągając blisko. Jej głos zniżył się do pilnego szeptu przy moim uchu.
"Pamiętaj, kim jesteś dzisiaj wieczorem, Emma. To nie tylko kolacja - to przesłuchanie na twoją przyszłość. Uśmiechaj się, oczaruj Davida seniora i spróbuj bardziej zaangażować się w rozmowę z rodziną Nicholasa. Ostatnim razem ledwo powiedziałaś trzy zdania przez cały wieczór. Niedługo oboje kończycie szkołę - czas pomyśleć o następnych krokach."
Wymusiłam uśmiech, a węzeł w moim żołądku się zacisnął.
Następne kroki. Zawsze następne kroki.
Dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie, wywołując we mnie dreszcz.
Pośpieszyłam przez skromny przedpokój, stukając obcasami o drewnianą podłogę, wygładzając sukienkę jedną ręką i sięgając po klamkę drugą.
Nicholas stał w drzwiach w idealnie skrojonym garniturze, z wyrazem ledwie skrywanej niecierpliwości na przystojnej twarzy.
Klucze do jego Porsche zwisały niedbale z jego palców, podczas gdy wymieniał krótkie uprzejmości z moją matką, ledwo na mnie patrząc, zanim ponaglił: "Powinniśmy już iść. Zaraz się spóźnimy."
W ciągu kilku chwil schodziliśmy po schodach naszego skromnego domu w kierunku jego lśniącego czarnego Porsche.
W Porsche Nicholasa, chłodne skórzane siedzenia dotykały moich nagich nóg, a między nami zapadała niezręczna cisza.
"Ładnie wyglądasz," powiedział w końcu, nie odrywając wzroku od drogi.
"Dzięki. Ty też." Cisza rozciągała się między nami, przerywana jedynie mruczeniem luksusowego silnika.
Kiedy znów się odezwał, byliśmy już na moście w kierunku Beacon Hill.
"Słuchaj, Emma, co do dzisiejszego wieczoru..." Zmienił chwyt na kierownicy, oczy wciąż skierowane na drogę. "Wiem, że moja rodzina może być... intensywna w tych sprawach. Małżeństwo, terminy, to wszystko."
Odwróciłam się w jego stronę, czekając.
"Chodzi mi o to, że jeśli zaczną zadawać pytania - o nas, o przyszłość - może moglibyśmy mówić ogólnikowo?" Jego ton był swobodny, ale wyczułam w nim napięcie. "Nie jestem jeszcze gotowy na rozmowę o małżeństwie. Szkoła biznesu, staż w Londynie latem... jest jeszcze tyle rzeczy, które muszę najpierw uporządkować."
"Rozumiem," powiedziałam ostrożnie, słowa wydawały się cięższe, niż powinny.
Bycie między wahaniem Nicholasa a oczekiwaniami naszej rodziny nie było pozycją, o którą prosiłam, ale tak się stało. "Nie próbuję cię do niczego zmuszać."
"Wiem, że nie." Spojrzał na mnie krótko, zanim znów skupił się na drodze.
"Ale mój dziadek widzi to inaczej. Kiedy coś sobie ubzdura, zwłaszcza jeśli chodzi o dziedzictwo rodziny i kontynuowanie linii Prescottów..." Urwał z lekkim potrząśnięciem głową. "Słuchaj, po prostu potrzebuję, żebyśmy byli na tej samej stronie dzisiejszego wieczoru. Możesz to dla mnie zrobić?"
Kiwnęłam głową i odwróciłam się, by patrzeć na mijające światła miasta, walcząc z dobrze znanym uczuciem pustki.
Nicholas westchnął, jego ramiona widocznie się rozluźniły. "Dzięki za zrozumienie."
Dwadzieścia minut później dotarliśmy na Galę Fundacji Prescottów.
Historyczny hotel w Bostonie błyszczał żyrandolami i starymi pieniędzmi, portierzy w eleganckich mundurach wprowadzali gości do środka. Nicholas oddał kluczyki parkingowemu, a potem lekko położył rękę na moich plecach - pierwszy raz, gdy mnie dotknął tego wieczoru.
Podeszliśmy do jego rodziny.
David Prescott Sr., patriarcha rodziny, spojrzał na mnie łagodnym wzrokiem.
"Emma, jak zawsze wyglądasz pięknie," powiedział, całując mnie w policzek z wyćwiczoną precyzją. "Twoja obrona dyplomu zbliża się wielkimi krokami, prawda? Jakie masz plany na potem?"
Zanim zdążyłam rozwinąć mój niedawny plan, telefon Nicholasa zaczął wibrować w jego kieszeni. I znowu. I znowu.
Jego uśmiech nie zbladł, mimo że utrzymywał rozmowę, ale jego palce drżały za każdym razem.
Po piętnastu minutach powierzchownej rozmowy z różnymi krewnymi Prescottów, Nicholas sprawdził telefon i pochylił się blisko mojego ucha.
"Muszę wyjść na chwilę - jakieś sprawy z kilkoma kolegami," mruknął, już szukając wzrokiem wyjścia. "Dasz sobie radę sama, prawda?"
Kiwnęłam odruchowo głową, uśmiechając się sztucznie.
Jakie miałam wyjście? Nie można powstrzymać kogoś, kto już jest w połowie drogi do wyjścia. Patrzyłam, jak jego sylwetka znika w tłumie z wprawą, zostawiając mnie samą w pokoju pełnym bostońskiej elity.
Biorąc głęboki oddech, postanowiłam, że jeśli jestem skazana na samotność tutaj, mogę równie dobrze skorzystać z oferowanej gościnności.
Ale gdy się odwróciłam, zderzyłam się z solidną ścianą ciemnego garnituru i subtelnych perfum.
Moje przeprosiny zamarły na ustach, gdy cofnęłam się, tylko po to, by zostać ustabilizowaną delikatną ręką na łokciu.
"Ostrożnie," odezwał się ciepły, łagodny głos z góry.
