Rozdział 4 Zemsta
Grand Ocean Hotel był najbardziej wypasionym pięciogwiazdkowym hotelem w mieście, z lobby ozdobionym złotem i jadeitem, aż raziło po oczach.
Przed wejściem kłębiły się teraz luksusowe auta.
Catherine stała w drzwiach w sukni haute couture od JD, witając gości uprzejmym, ale kompletnie sztucznym uśmiechem.
Dookoła niej szeptały między sobą bogate panie.
– No, trzeba przyznać, jest oczkiem w głowie rodziny Spencer. Zgarnęła haute couture od JD, o której większość bogatych pań może sobie co najwyżej pomarzyć, nawet na wypożyczenie.
– Wygląda, jakby to była limitowana edycja z diamentami, tylko o poziom niżej niż rocznicowa kolekcja TB. Rodzina Spencer naprawdę sypnęła groszem.
Inna dorzuciła swoje:
– Na TB stać tylko tych z absolutnego topu. Kreacja panny Spencer i tak jest dla nas poza zasięgiem.
Słysząc te zachwyty, Catherine aż urosła w sobie. Wyprostowała się, a w jej oczach pojawiła się pogarda i wyniosłość.
Ktoś, kto nie mógł już znieść jej miny, postanowił ją szturchnąć.
– W taki wielki dzień twoja siostra nie przyjdzie?
– Słyszałam, że zaginęła trzy lata temu. Coś się wyjaśniło?
Trzy lata temu najstarsza córka rodziny Spencer po prostu zniknęła. Plotki mówiły, że została kochanką jakiegoś łysego faceta, a potem jego żona ją przepędziła i dziewczynie było wstyd wracać do domu.
Przez długi czas wytykano to Catherine palcami.
Twarz Catherine natychmiast stężała, kiedy poczuła na sobie spojrzenia. Opuściła powieki, przybierając minę żalu i skruchy.
– Tak… nawet jeśli moja siostra zawiniła, i tak byśmy jej wybaczyli, w końcu jest rodziną. Rzuciła bliskich dla jakiegoś faceta, zupełnie nie było warto – westchnęła znacząco.
Ledwo skończyła mówić, a powietrze przeciął jaśniejszy, pogodny głos:
– Kto niby rzucił rodzinę dla faceta?
Wszyscy odwrócili się w stronę drzwi.
Do środka weszła Zoey w ognistej, czerwonej, dopasowanej sukni syrenie z odkrytymi ramionami, która idealnie podkreślała jej figurę.
Suknia wyszywana była diamentami w różnych kolorach, a zwłaszcza ogromnym czerwonym kamieniem pośrodku, lśniącym w świetle lamp. Sprawiało to, że wyglądała olśniewająco – dostojnie, szlachetnie i niezwykle elegancko.
Ale to i tak nic przy rubinowym naszyjniku wartym trzysta milionów dolarów, który miała na szyi.
Mężczyźni gapili się na nią z rozdziawionymi ustami, kompletnie oszołomieni.
Kobiety wpatrywały się w suknię, jąkając się, próbując się upewnić u koleżanek:
– Ona ma na sobie jedyną na świecie rocznicową edycję TB?
– Ta sukienka sama mogłaby kupić całą moją firmę.
– O Matko Boska, najstarsza panna Spencer jest aż tak szykowna? Jak ona mogła się zadawać z jakimś łysym typem? Musiała mieć wtedy kompletnie zaćmiony rozum.
Zoey szła powoli w stronę Catherine, nie przystając, nie patrząc na nikogo po drodze.
Była wyższa od Catherine, a w obcasach dziesięciocentymetrowych szpilek sprawiała, że Catherine wydawała się przy niej niemal przygarbiona i drobna.
– Catherine, dawno się nie widziałyśmy.
Catherine wpatrywała się w lśniącą suknię haute couture i coraz piękniejszą twarz siostry, a w środku aż paliła się z zazdrości.
Nie mogła jednak dać tego po sobie poznać. Wykrzywiła usta w uśmiechu, jakby ściskała zęby.
– Zoey, czemu nie dałaś znać, że wracasz? Mogłabym po ciebie podjechać.
– A tak przy okazji, Isla Jones też dziś jest. Jeśli to wtedy było tylko nieporozumienie, możesz się wytłumaczyć, żeby wszyscy mogli się dobrze bawić na moim przyjęciu zaręczynowym, bez żadnych uprzedzeń.
Od razu uderzyła w sedno całego konfliktu.
Ludzie uwielbiali plotki. Podziwiając urodę Zoey, nie byli w stanie powstrzymać ciekawości dotyczącej przeszłości.
Zoey uśmiechnęła się zimno, choć nawet ten chłodny uśmiech był pełen uroku i przyciągał wzrok.
– Jak się zaręczać, to chociaż z kimś, kto nie jest już zaręczony – rzuciła lodowato. – Co to za numer, ogłaszać zaręczyny z moim narzeczonym?
Uśmiech Catherine zastygł jej na twarzy, która momentalnie się wykrzywiła w brzydkim grymasie.
Zoey mówiła cicho, spokojnym tonem:
– A tak w ogóle… trzy lata temu ty i twoja mamusia dogadałyście się z moim ojcem, żeby mnie opchnąć Howardowi Jonesowi. Zrobiłyście to tylko po to, żebyś mogła wyjść za Aleksandra?
– Trzeba było od razu powiedzieć. I tak nie kręcą mnie faceci, którzy sypiają z własną siostrą – dodała ostro.
Kilka zdań wystarczyło, żeby goście wyczuli sensację.
Nastawili uszu, rozkoszując się aferą o siostrze, która odbija chłopaka własnej siostrze.
Catherine zupełnie zbladła w cieniu tego skandalu; jej delikatna, dwulicowa gra rozsypała się pod naporem rozochoconych plotkami gości.
– Ty dziwko! – wrzasnęła ktoś. – Mało ci, że uwodzisz cudzych mężów, to jeszcze oczerniasz własną siostrę i jej przyszłego męża w tak uroczystym dniu? Tego się nie wybacza! Ty specjalnie chcesz zrobić Catherine pod górkę!
Caroline Miller wypadła z saloniku jak burza, wściekła na widok córki ośmieszanej przez Zoey. Krew ją zalała; chwyciła Isłę i niemal zaciągnęła ją, żeby podeprzeć Catherine.
Z takim oparciem Catherine od razu zagrała swoją rolę. Pochyliła się żałośnie:
– Mamo, ja tylko chciałam się zatroszczyć o Zoey i pomóc jej oczyścić imię, a ona…
Wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać.
Caroline, jak kwoka broniąca pisklęcia, jedną ręką ściągnęła Catherine za siebie, a drugą złapała Isłę.
– Najszybciej się wszystko wyjaśni, jak zapytamy osobę, której to dotyczy.
Wszystkie spojrzenia natychmiast skupiły się na Isli.
Jasne oczy Zoey też powędrowały w jej stronę; patrzyła na Islę spokojnie, ale uważnie.
Z jakiegoś powodu Isla poczuła dziwną, duszącą presję. Pomyślała o swoim mężu, spojrzała na świeżą, młodzieńczą energię Zoey stojącej przed nią i… zagotowała się.
– Udawałaś pijaną, żeby dobrać się do mojego męża, jak był w delegacji. Gdyby się nie opierał, szantażowałabyś go, prawda? Mam wszystkie dowody z tamtego czasu!
Zoey zapytała lodowatym tonem:
– Jakie dowody? Na to, że mnie naćpał i zgwałcił?
Isla momentalnie spanikowała.
– Co ty za bzdury opowiadasz?!
Zoey odcięła się twardo:
– Isla, powiedz mi, czemu w tak ważnym dniu twój mąż się tu nie pokazał?
Isla, która jeszcze przed chwilą krzyczała, nagle uciekła wzrokiem. Bała się odpowiedzieć.
Była przekonana, że to dobrze ukryła. Zoey nie powinna była nic wiedzieć.
Zoey skrzyżowała ramiona na piersi i zakpiła:
– Bo siedzi w więzieniu, prawda? Osobiście go tam wsadziłam. Dostał najwyższy możliwy wyrok.
Dla zemsty Zoey z zaciętością wgryzała się w kodeksy. Prawa uczyła się jak opętana. A w swojej pierwszej sprawie dopięła wszystko na ostatni guzik – tak, żeby Howard wylądował za kratami.
Było ciężko, cholernie ciężko. Ale efekt wynagrodził każdą noc bez snu.
Isla pobladła jak ściana, zachwiała się i zaczęła drżeć, nie mogąc wydusić ani słowa.
Caroline nie spodziewała się takiego zwrotu akcji i uparcie warknęła:
– Przestań bredzić!
Zoey spokojnie uniosła rękę i zaklaskała.
Po chwili Claire podtoczyła projektor. Gdy go włączyła, ekran, na którym przed chwilą leciały nagrania ślubne, teraz pokazał nagranie z przesłuchania.
Na filmie Howard szlochał i wrzeszczał roztrzęsionym głosem:
– On sam przyszedł i zaproponował współpracę! Myślałem, że wszystko uzgodnił z córką!
– Skąd niby miałem wiedzieć, że Arthur Spencer, z pozoru taki dobry, w środku jest tak podły i okrutny, że knuje nawet przeciw własnemu dziecku?!
Arthur i Alexander, którzy właśnie skończyli rozmowę i wyszli na salę, usłyszeli te słowa. Zrobili się zieloni na twarzy i rzucili się, żeby wyrwać projektor.
Claire pchnęła aparat z całej siły, przez co Arthur runął na podłogę.
W szarpaninie ktoś podkręcił głośność i wściekły ryk Howarda rozbrzmiał po całej sali bankietowej:
– To był pomysł Arthura i Caroline! Wykorzystali Zoey, żeby załatwić sobie kontrakt na następny kwartał!
